Prasa o projekcie rewitalizacji parku Skaryszewskiego

malaui

O tym, że Zarząd Oczyszczania Miasta, planuje tzw. rewitalizację parku Skaryszewskiego wiadomo już od pewnego czasu, nieznane są tylko szczegóły projektu.
Dziś ukazały się dwa artykuły na ten temat pod jakże znamiennymi tytułami: „Chcą wyrąbać 250 drzew w parku Skaryszewskim” (Gazeta Wyborcza) i „W Skaryszewskim chcą wyciąć 300 drzew”. (Polska The Times). Włos na głowie się jeży czytając o planowanej skali ingerencji, np., o planach wycięcia alei jesionowej, wizytówki parku! Na przełomie maja i czerwca projekt ma zostać poddany konsultacjom społecznym. Mieszkańcy Pragi Południe już pokazali, że potrafią się zorganizować w obronie swoich spraw, a więc i tym razem na pewno nie pozostaną obojętni.


4 odpowiedzi na “Prasa o projekcie rewitalizacji parku Skaryszewskiego”

  • Marek :

    Kpina jakaś ten pomysł. Może jeszcze cały park zalać asfaltem albo zabetonować?!

  • Michał :

    Dziwne… Jak tak, to wszyscy chcą dróg i autostrad, ale wszyscy nie na ‚swoim’ podwórku. To jest dopiero kpina…

    • Haludek :

      To nie jest jakieś podwórko, tylko bezcenny obiekt przyrodniczy, siedlisko wielu chronionych gatunków zwierząt i piękne miejsce. Jeśli ciebie, poczciwino, nie obchodziłoby, gdyby ci pod nosem coś takiego chcieli zaorać, to wyrazy współczucia z powodu twojego ubóstwa mentalnego.

  • Krzysztof :

    Panie Michale,
    To nie jest tak, jak Pan myśli. Co do mnie, to mieszkam w sporej odległości od planowanej trasy. Moje podwórko byłoby od niej tak daleko, że ani bym ją widział, ani jej słyszał. Tu chodzi o coś, co się zowie „dobro wspólne”. Wspólne, niezwykłe, niepowtarzalne. Wie Pan, dla mnie jest wprost szokujące, jak przyroda może koegzystować z jej użytkownikami – czyli nami! Praktycznie zero zakazów, wędkarze okupujący każdy metr brzegu, rowerzyści, biegacze, psy luzem, grillujący na „łonie” mieszkańcy, a obok – dzięcioły, słowiki i bardzo płochliwa kokoszka, nawet gniazdująca nurogęś. Ba, bobry i wydry, które sam tam widziałem. Tym terenem powinni zainteresować się naukowcy, choćby ci od hydrobiologii. Od wędkarzy słyszę, że widzieli tam raka błotnego, czyli polskiego, nie amerykańskiego. Byłaby to sensacja! Ale cóż, z tego co wiem, to nawet byle pracy magisterskiej nikt z Jez. Kamionkowskiego nie zrobił. Wstyd po prostu… Odnoszę przy tym wrażenie, że największym zagrożeniem dla Parku są jego gospodarze – czyli ZOM i Spółka Wodna. Dlaczego – o tym innym razem.
    Pozdrawiam