lut 28 2010

Bazar Narodowy, czyli Jarmark Europa wiecznie żywy

malaui

(uwaga: to bardzo długi wpis jest ;) )

W piątek wybraliśmy się na spotkanie z panem Mariuszem Rutzem, architektem, autorem projektu Stadionu Narodowego. Jako, że stadion powoli wyrasta nam ponad horyzont, znana z zaangażowania w sprawy lokalne Kępa Cafe przy ulicy Finlandzkiej zorganizowała dla mieszkańców spotkanie, na którym z pierwszej ręki usłyszeć można było o założeniach projektu budowy Stadionu Narodowego, z czego autorzy projektu są zadowoleni najbardziej, a gdzie musieli pójść na kompromis, jak Stadion Narodowy wpisze się w obraz Saskiej Kępy i czym może się on mieszkańcom przysłużyć. Spora część prezentacji poświęcona była samemu stadionowi oraz zastosowanym w nim rozwiązaniom konstrukcyjnym i trzeba przyznać, że ten aspekt robi pewne wrażenie, szczególnie rozpięte niczym na kole rowerowym, wykonane z membrany teflonowej, przepuszczające światło zadaszenie – stałe w części nad widownią i rozkładające się niczym gigantyczny parasol nad samym boiskiem w ciągu 20 minutowego spektaklu typu „światło i dźwięk”. Dobra wiadomość jest także taka, że dojazd samochodów do stadionu odbywał się będzie wyłącznie od strony Wybrzeża Szczecińskiego, tam znajdować się będą wjazd i wyjazd na podziemne parkingi (1850 miejsc) oraz dojazdy serwisowe i dla ekip telewizyjnych.

I na tym właściwie kończy się lista pozytywów związanych z budową stadionu i nasuwają się raczej smutne refleksje. Przede wszystkim – sam stadion zajmuje tylko część kompleksu terenów ciągnących się aż do ulicy skrzyżowania Zieleniecka/Zamoyskiego/Targowa i dworca Stadion, na których dziś znajduje się targowisko, czy raczej coś co z niego pozostało. Na niektórych wizualizacjach widać elegancką zieleń i ciąg jakby boisk wzdłuż alei Zielenieckiej, w sieci znaleźć można i inne śmiałe wizje, jednak prawda jest taka, że dla tych terenów nie ma projektu, nie ma pomysłu, nie ma nawet planu zagospodarowania, a w tej chwili jest tam tylko wielki śmietnik. Jednak już za dwa lata to tam ma stanąć na czas rozgrywek EURO „miasteczko UEFA” oraz to tamtędy docierać mają na stadion kibice przyjeżdżający nowo zbudowanym metrem, a więc należy spodziewać się jakiejś naprędce skleconej prowizorki.

Drugi problem, choć właściwie najważniejszy, to pytanie – po co komu ten stadion? Odbędą się na nim dwa mecze piłkarskie w ramach EURO 2012 i co potem? Projektanci, zapewne mając w świadomości fakt, że tylko najstarsi mieszkańcy pamiętają jakieś imprezy odbywające się na Stadionie X-lecia spróbowali ugryźć ten problem między innymi właśnie poprzez rozkładany dach nad boiskiem, dzięki któremu stadion można przekształcić w salę koncertową lub halę targową. Zaprojektowali także 40.000 m2 powierzchni komercyjnej przeznaczonej na biura i sale konferencyjne, oraz restaurację z widokiem na panoramę Warszawy. Liczą, że pomoże to sfinansować przyszłe koszta utrzymania stadionu oraz spowoduje, że będzie on żył i do czegoś służył. Na rozgrywki sportowe raczej nie ma co liczyć, stadion będzie stricte piłkarski, a więc już zawodów lekkoatletycznych zorganizować tam się nie da, w dodatku nie będzie to stadion klubowy, ale Narodowy, a nasza reprezentacja grywa raczej mało i niechętnie. A więc wygląda na to, że buduje nam się kolejny, tym razem Narodowy, Jarmark Europa Bis po liftingu. Lifting będzie jednak znaczący, gdyż – i to jest rzecz rzadko podkreślana, a ważna dla mieszkańców – srebrzysto-czerwonawy kosz Stadionu Narodowego wznosić się będzie prawie 30 metrów powyżej korony starego Stadionu X-lecia.

Pan prezes Rutz mówił na spotkaniu także o fasadzie stadionu, owym „wiklinowym koszu”, który wykonany ma być z aluminium, a wieczorem podświetlany światłem ledowym. Nawiązywał do pekińskiego „Ptasiego gniazda” i katowickiego „Spodka” mówiąc o tym, że stylizowana fasada Stadionu Narodowego ma stać się jego symbolem. Nie wiem, czy taka myśl przyświecała projektantom, czy nie, ale w mieście gdzie od blisko 20 lat wyrażenie „idę na stadion” jest synonimem „idę na bazar”, pleciony kosz przypominający te bazarowe jest bardzo czytelnym nawiązaniem i nic nie wskazuje na to, żeby ta konotacja miała się zmienić. Saskokępianie, bardzo dumni ze swojej dzielnicy i bohatersko walczący o zachowanie jej prestiżu chyba liczyli na to, że mało reprezentacyjny Jarmark Europa zastąpiony zostanie eleganckimi i prestiżowymi obiektami sportowymi. Wygląda wszakże na to, że powstanie monstrualny Pomnik Bazaru w kształcie stadionu, za ogromne pieniądze (nas wszystkich!!) częściowo opakowany w teflon i aluminium, z dojściem do metra obudowanym budkami z kebabem, sajgonkami, majtkami i kożuchami.
Tyle moich refleksji po spotkaniu w Kępa Cafe, swój reportaż ze spotkania nadać ma telewizja TVP Info w przyszłą niedzielę o 17:15 w ramach serialu dokumentalnego „Stadion Narodowy”.

Luty 2010 - spotkanie w Kępa Cafe na temat projektu Stadionu Narodowego

Luty 2010 - spotkanie w Kępa Cafe na temat projektu Stadionu Narodowego