„Niczego nie uszanujecie?”
- oskarżycielsko zapytuje Zakład Oczyszczania Miasta na swojej stronie internetowej i w informacji rozesłanej do mediów na temat rzekomej dewastacji świeżo posadzonych róż przy pomniku Tancerki.
„W kilka godzin po posadzeniu złodzieje ukradli róże z parku Skaryszewskiego. Krzewy wyrwano, inne zdeptano burząc kompozycje tego historycznego miejsca. Do dziś zginęło ok. 5 % z ponad 700 nowych krzewów.”
Boli mnie i oburza wszelki wandalizm i dewastowanie czegokolwiek, a już szczególnie w parku Skaryszewskim i to w dodatku w ogrodzie różanym, który kiedyś był wizytówką parku. Jednak zaniepokojonych komunikatem ZOM miłośników parku zapewniam: Różanka wygląda tak samo dziś, jak i wczoraj, tydzień, miesiąc i rok temu: wśród klombów setek, jeśli nie tysięcy kwitnących różnokolorowo róż straszy waląca się, nienaprawiana od lat pergola, wstrętne betonowe kosze na śmieci, grożące zawaleniem sie latarnie. Nie zasłoni tego nawet 700 nowych róż. Wygląda na to, że ZOM nie zauważa postępującej od lat degradacji tego miejsca, a jedynie po dosadzeniu nie może doliczyć się 30 krzewów.
Właściwie nie dziwi mnie to - oto skrzynki po kwiatach, które zasadzono wiosną w alei głównej: zamiast śmieci wywieźć, parkowa administracja woli je zwyczajnie wyrzucić w krzaki (leżą tam do tej pory).
Przy często ochlapywanym farbą (co za każdym razem komentują media) pomniku Wdzięczności Armii Radzieckiej kostka chodnikowa ułożona jest tak niechlujnie, że niemal wchodzi na rosnące tam drzewo, a spacerowiczom grozi kontuzją. Schody byle jak naprawiane rok temu już po miesiącu zaczęły się kruszyć grożąc spacerowiczom upadkiem.
Ciężarówki rozjeżdżające parkowe alejki, ciężkie traktory do koszenia trawników, no i kasztanowce: całkowicie pozbawione ochrony przed szkodnikami, straszące już od początku lata zbrązowiałymi, martwymi liśćmi. Dla porównania zdjęcie kasztanowca rosnącego tuż za płotem parku Skaryszewskiego, szczęśliwie pozostającego pod opieką władz dzielnicy, które co roku stosują specjalne opaski na wszystkich kasztanowcach na swoim terenie. Niestety, park Skaryszewski jest wielkim rozsadnikiem szrotówka, gdyż tu te drzewa skazano na śmierć.
Rozpaczający nad stratą 30 róż ZOM pisze na swej stronie:
„A jeśli myśleć o przyszłości i rewaloryzacji Skaryszaka, to warto zauważyć, że proponowane przywrócenie ogrodzenia parku i wprowadzenie dozoru jest uzasadnione i to nie tylko ze względu na aspekty historyczne.”
Czy ten „dozór” ochroni także park przed ZOMem? Bo na razie w dziedzinie dewastacji parku pomiędzy ZOM, a wandalami jest niestety remis.



















Listopad 22nd, 2011 at 0:40
Spychologia. Tak to się ładnie nazywa.