lut 13 2016

Wieża dla jerzyków na Kamionku!

malaui
wieża dla jerzyków Kamionek_7505_miastoiptaki

Wieża dla jerzyków na Kamionkowskich Błoniach Elekcyjnych

Jednym ze zwycięskich projektów ubiegłorocznej edycji Budżetu Partycypacyjnego była budowa wieży dla jerzyków na Kamionkowskich Błoniach Elekcyjnych.
Jerzyki to ptaki, których życie i dalsze przetrwanie ściśle związane jest z miastem, gdyż to w załomach budynków znajdują miejsca na zakładanie gniazd. Przylatują do nas aż z południowej Afryki w początkach maja i ich charakterystyczne głosy rozbrzmiewają nad naszymi głowami aż do sierpnia. Jednak nowoczesne budownictwo daje jerzykom coraz mniejsze szanse na znalezienie miejsc odpowiednich do gniazdowania i stąd powstał pomysł budowania specjalnych wież. Wieże takie z powodzeniem stosuje się w innych krajach, w Polsce inicjatorem było Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków, które w 2011 roku rozpisało konkurs na koncepcję architektoniczną wieży dla jerzyków. W konkursie wyróżniono kilkanaście projektów, z których wszystkie spełniają wymagania ornitologiczne, a jednocześnie są różnorodne pod względem architektonicznym, wykorzystanych materiałów i dopasowania do otoczenia.
Pierwsza w Polsce wieża dla jerzyków powstała w Warszawie na Białołęce w 2012 roku, w ślad za nią zaczęły podążać także inne miasta, często budowa wieży zgłaszana jest przez mieszkańców w ramach budżetów obywatelskich.

Tak też i było w przypadku „kamionkowskiej” wieży. Zgłoszona w pierwszej edycji budżetu partycypacyjnego, właśnie stanęła w pięknym miejscu na Błoniach, w pobliżu Orlika. Pięknie wpasowana w otoczenie konstrukcja przypomina… lizaki ;) Składa się z dwóch ponad siedmiometrowych słupów na których umieszczone są okrągłe tarcze. Po jednej stronie każdej z nich umieszczono po 33 budki lęgowe, po drugiej zaś znajdują się baterie słoneczne zasilające urządzenia wabiące jerzyki. Czy to nie za duży luksus, apartamentowiec z własnym zasilaniem? ;) Otóż nie, jerzyki wyróżniają się taką cechą, że zawsze bezbłędnie odnajdują drogę do swoich gniazd z ubiegłych lat i słabo poszukują nowych miejsc. Wielokrotnie obserwowano dramatyczne sceny, gdy ptaki po powrocie z zimowiska bezskutecznie usiłowały dostać się do swych gniazd, które w międzyczasie zostały zamurowane. Jerzyki lubią też gnieździć się w koloniach, a więc lecą tam, gdzie już są jakieś jerzyki. I dlatego w wieżach na początek instaluje się urządzenia emitujące głosy jerzyków – to sygnał dla ptaków, żeby tu przylecieć i sprawdzić nowe miejsce.
Trzecim elementem konstrukcji jest tablica z informacjami o jerzykach, zagrożeniach dla ich miejsc gniazdowania oraz o konstrukcji samej wieży.
Do przylotu jerzyków zostały już niecałe 3 miesiące.

Hej, jerzyki! Lećcie na Kamionek, czeka nowy apartamentowiec! (I mnóstwo komarów do zjedzenia!) :)


kwi 27 2014

Niełatwe jest życie pustułek

malaui

Walka wrony i pustułki

Zajęcie budki lęgowej na fabryce Wedla przez pustułki, o czym pisaliśmy niedawno we wpisie Nowi sąsiedzi, zapoczątkowało pewne nowe porządki w tej okolicy: gołębie znacznie mniej chętnie przesiadują na gzymsach budynku, gdyż są z nich regularnie przez pustułkę przeganiane, mniejsze ptaki muszą także się mieć na baczności, aby przypadkiem nie zostać czyimś śniadaniem. Nie spodobało się to najwyraźniej wronom, które do tej pory „rządziły” w tej okolicy. Któregoś poranka przez dłuższy czas obserwowaliśmy wronę próbującą splądrować gniazdo pustułek. Próba była całkowicie nieudana, atak został odparty, gdyż pustułka może jest i niewielkim sokołem, ale za to bardzo walecznym, a także i sprytnym. Początkowo to wrona atakowała pustułkę i z głośnym krakaniem usiłowała odgonić ją od gniazda, zwinnej pustułce zawsze jednak udawało się zmylić ciężką wronę i wrócić z powrotem w okolice budki. Po kilku rundach gonienia się i straszenia przerywanych krótkimi chwilami odpoczynku na gzymsach, pustułce udało się wrócić do budki, gdzie przyczaiła się niemal niewidoczna na dachu skrzynki. Atak nastąpił błyskawicznie i znienacka, gdy wrona – przekonana, że tym razem gniazdo jest puste, już prawie lądowała w wejściu do budki. Tym razem wrona musiała się poddać i odleciała jak niepyszna. Wygląda na to, że pustułkę przeprawa z wroną kosztowała jedno pióro z ogona ;)

Pustułka jest mniejsza od wrony, ale za to zwinniejsza

Atak wrony na gniazdo pustułki

Pustułka zaatakowała wronę z ukrycia i i ogromną szybkością

Atak wrony odparty

Pustułka straciła w walce z wroną pióro z ogona


kwi 15 2014

Nowi sąsiedzi!

malaui

Pustułka przy budce lęgowej

Ta budka lęgowa wysoko na ścianie stojącego nad jeziorkiem Kamionkowskim budynku fabryki Wedla została założona już ładnych kilka lat temu, lecz do tej pory jakoś nie została zasiedlona. Inne, wiszące na tym samym budynku budki dla jerzyków i wróbli od początku cieszyły się wśród ptaków powodzeniem, a ta duża, otwarta z przodu specjalna budka dla sokołów pozostawała pusta. Ale dziś, przechodząc nad jeziorkiem w szary i deszczowy poranek, bez nadziei na sfotografowanie czegokolwiek, ze zdumieniem zauważyliśmy, że budka ma nowych lokatorów! Piękna para pustułek musiała wprowadzić się niedawno, chyba trafiliśmy na parapetówkę jakąś, ponieważ jedna z pustułek z dumą demonstrowała upolowanego właśnie gryzonia, druga zaś najpierw czyściła sobie piórka na sąsiednim dachu, a potem obie zniknęły we wnętrzu budki.

Pustułki to niezbyt duże sokoły, kiedyś bardzo rozpowszechnione, szczególnie na terenach rolniczych, obecnie tam coraz mniej liczne, za to coraz częściej pojawiające się w miastach, gdzie zakładają gniazda na wieżach kościołów, w zakamarkach wysokich budynków lub w specjalnych budkach. Są mile widziane, gdyż najchętniej polują na mniej mile widziane małe gryzonie – myszy, norniki, itp. Pustułki polują w bardzo charakterystyczny sposób: często zawisają w powietrzu trzepocząc skrzydłami, a potem pikują gwałtownie w dół. Obecność pustułki zdradza też charakterystyczny przenikliwy głos.

Pustułka w Polsce objęta jest ścisłą ochroną i podlega ochronie czynnej między innymi właśnie przez wywieszanie specjalnych budek. Wypada więc pogratulować Wedlowi i powitać nowych sąsiadów na osiedlu!

Pustułka Falco tinnunculus

Pustułka w budce z upolowaną zdobyczą

 


maj 31 2011

Radni nadal planują puścić tramwaj środkiem parku

malaui
Plan zagospodarowania Kamionka

Plan zagospodarowania Kamionka

Równo dwa lata temu mieszkańcy Kamionka, Saskiej Kępy i praskie organizacje pozarządowe protestowali przeciwko planom wybudowania ulicy przecinającej tereny parku Skaryszewskiego i OWS Waszyngtona, władzom Warszawy przekazano pismo podpisane przez setki mieszkańców, pisaliśmy o tym my, pisała prasa . Niestety, budowę ulicy wraz z podwójną linią tramwajową próbuje się po raz kolejny chyłkiem przeforsować w nowym planie zagospodarowania Kamionka.
Plan opracowany na zlecenie Urzędu Miasta St. Warszawy przez pracownię urbanistyczną Roberta Jaworskiego obejmuje północną część Kamionka od brzegu jeziorka Kamionkowskiego i bulwaru Stanisława Augusta. Warto bliżej przyjrzeć się rozrysowanemu na mapie nowemu skrzyżowaniu u zbiegu ulic Grochowskiej i Międzynarodowej: na północ od Grochowskiej, przez tereny dzisiejszego bazaru Rogatka biegnie szeroka (ponad 80 m) arteria z dwoma torowiskami tramwajowymi, następnie przecina Grochowską i miękko wchodzi w dzisiejszą ulicę Międzynarodową. Z jakiegoś powodu arteria i linie tramwajowe na planie urywają się przy mostku przy jeziorku Kamionkowskim, plan zwyczajnie nie pokazuje dalszych terenów (przecież administracyjnie należących do Kamionka): parku Skaryszewskiego i parku OWS Waszyngtona. Dołączona do planu ocena oddziaływania na środowisko również parków nie obejmuje, choć przecież oczywiste jest, że tramwaj nie będzie kończył biegu w kanałku! Wydaje się, że ta dziwna amputacja służy tylko i włącznie zmyleniu mieszkańców i postawieniu ich przed faktem dokonanym.
Co będzie znaczyło – nieuniknione, jeśli plan zostanie uchwalony w tym kształcie – pociągnięcie czteropasmowej ulicy z dwoma torowiskami od Grochowskiej do Waszyngtona pisaliśmy już 2 lata temu my, pisała prasa, pisali do władz Warszawy mieszkańcy:
„.. degradacja najcenniejszego biologicznie i kulturowo obszaru naszej dzielnicy i jednego z najbardziej wartościowych zielonych terenów Warszawy.”
„…parę lat temu Zurych przestawił swoją komunikację miejską na ciche tramwaje. Efekt? Dwukrotny wzrost wpadnięć pieszych pod tramwaje. Dlaczego? Ponieważ nie było ich słychać. – Możemy sobie wyobrazić, co stanie się w parku, po którym biegają dzieci.”
Zresztą dziś, dwa lata później w tym miejscu nie tylko „biegają” dzieci: najmłodsi piłkarze trenujący na nowo wybudowanym Orliku codziennie przechodzą przez planowaną arterię z szatni na boisko. Po drodze mijają niezwykle cenny fragment autentycznego nadwiślańskiego łęgu, który jest siedliskiem kilkudziesięciu chronionych ptaków oraz oczko wodne zasiedlone przez płazy, ryby i ptaki wodne, wokół którego latem mieszkańcy lubią plażować, a przez cały rok niepełnosprawne dzieci korzystają z hipoterapii. To wszystko zdaniem planistów nie jest warte zachowania, warte jest natomiast poświęcenia w imię budowy arterii, która w gruncie rzeczy nie rozwiązuje żadnego problemu komunikacyjnego.
Zgodnie z przepisami plany zagospodarowania przed uchwaleniem należy konsultować z mieszkańcami. Nienagłośniona, tzw. „debata publiczna” zorganizowana została w jakże dogodnym dla wszystkich terminie 29 kwietnia… relację z tego smutnego wydarzenia przeczytać można na stronie Rady Osiedla KamionekDo 10 czerwca zgłaszać jednak można uwagi do planu, który zarówno w formie opisowej, jak i w formie mapy znaleźć można w biuletynie informacji publicznej pod tym linkiem.
Tam również podany jest sposób i miejsce składania uwag, do czego wszystkich, dla których Warszawa to miejsce do życia, a nie tylko miejsce pracy,  gorąco zachęcam.

Tu cała mapa projektu planu zagospodarowania Kamionka


lut 28 2010

Bazar Narodowy, czyli Jarmark Europa wiecznie żywy

malaui

(uwaga: to bardzo długi wpis jest ;) )

W piątek wybraliśmy się na spotkanie z panem Mariuszem Rutzem, architektem, autorem projektu Stadionu Narodowego. Jako, że stadion powoli wyrasta nam ponad horyzont, znana z zaangażowania w sprawy lokalne Kępa Cafe przy ulicy Finlandzkiej zorganizowała dla mieszkańców spotkanie, na którym z pierwszej ręki usłyszeć można było o założeniach projektu budowy Stadionu Narodowego, z czego autorzy projektu są zadowoleni najbardziej, a gdzie musieli pójść na kompromis, jak Stadion Narodowy wpisze się w obraz Saskiej Kępy i czym może się on mieszkańcom przysłużyć. Spora część prezentacji poświęcona była samemu stadionowi oraz zastosowanym w nim rozwiązaniom konstrukcyjnym i trzeba przyznać, że ten aspekt robi pewne wrażenie, szczególnie rozpięte niczym na kole rowerowym, wykonane z membrany teflonowej, przepuszczające światło zadaszenie – stałe w części nad widownią i rozkładające się niczym gigantyczny parasol nad samym boiskiem w ciągu 20 minutowego spektaklu typu „światło i dźwięk”. Dobra wiadomość jest także taka, że dojazd samochodów do stadionu odbywał się będzie wyłącznie od strony Wybrzeża Szczecińskiego, tam znajdować się będą wjazd i wyjazd na podziemne parkingi (1850 miejsc) oraz dojazdy serwisowe i dla ekip telewizyjnych.

I na tym właściwie kończy się lista pozytywów związanych z budową stadionu i nasuwają się raczej smutne refleksje. Przede wszystkim – sam stadion zajmuje tylko część kompleksu terenów ciągnących się aż do ulicy skrzyżowania Zieleniecka/Zamoyskiego/Targowa i dworca Stadion, na których dziś znajduje się targowisko, czy raczej coś co z niego pozostało. Na niektórych wizualizacjach widać elegancką zieleń i ciąg jakby boisk wzdłuż alei Zielenieckiej, w sieci znaleźć można i inne śmiałe wizje, jednak prawda jest taka, że dla tych terenów nie ma projektu, nie ma pomysłu, nie ma nawet planu zagospodarowania, a w tej chwili jest tam tylko wielki śmietnik. Jednak już za dwa lata to tam ma stanąć na czas rozgrywek EURO „miasteczko UEFA” oraz to tamtędy docierać mają na stadion kibice przyjeżdżający nowo zbudowanym metrem, a więc należy spodziewać się jakiejś naprędce skleconej prowizorki.

Drugi problem, choć właściwie najważniejszy, to pytanie – po co komu ten stadion? Odbędą się na nim dwa mecze piłkarskie w ramach EURO 2012 i co potem? Projektanci, zapewne mając w świadomości fakt, że tylko najstarsi mieszkańcy pamiętają jakieś imprezy odbywające się na Stadionie X-lecia spróbowali ugryźć ten problem między innymi właśnie poprzez rozkładany dach nad boiskiem, dzięki któremu stadion można przekształcić w salę koncertową lub halę targową. Zaprojektowali także 40.000 m2 powierzchni komercyjnej przeznaczonej na biura i sale konferencyjne, oraz restaurację z widokiem na panoramę Warszawy. Liczą, że pomoże to sfinansować przyszłe koszta utrzymania stadionu oraz spowoduje, że będzie on żył i do czegoś służył. Na rozgrywki sportowe raczej nie ma co liczyć, stadion będzie stricte piłkarski, a więc już zawodów lekkoatletycznych zorganizować tam się nie da, w dodatku nie będzie to stadion klubowy, ale Narodowy, a nasza reprezentacja grywa raczej mało i niechętnie. A więc wygląda na to, że buduje nam się kolejny, tym razem Narodowy, Jarmark Europa Bis po liftingu. Lifting będzie jednak znaczący, gdyż – i to jest rzecz rzadko podkreślana, a ważna dla mieszkańców – srebrzysto-czerwonawy kosz Stadionu Narodowego wznosić się będzie prawie 30 metrów powyżej korony starego Stadionu X-lecia.

Pan prezes Rutz mówił na spotkaniu także o fasadzie stadionu, owym „wiklinowym koszu”, który wykonany ma być z aluminium, a wieczorem podświetlany światłem ledowym. Nawiązywał do pekińskiego „Ptasiego gniazda” i katowickiego „Spodka” mówiąc o tym, że stylizowana fasada Stadionu Narodowego ma stać się jego symbolem. Nie wiem, czy taka myśl przyświecała projektantom, czy nie, ale w mieście gdzie od blisko 20 lat wyrażenie „idę na stadion” jest synonimem „idę na bazar”, pleciony kosz przypominający te bazarowe jest bardzo czytelnym nawiązaniem i nic nie wskazuje na to, żeby ta konotacja miała się zmienić. Saskokępianie, bardzo dumni ze swojej dzielnicy i bohatersko walczący o zachowanie jej prestiżu chyba liczyli na to, że mało reprezentacyjny Jarmark Europa zastąpiony zostanie eleganckimi i prestiżowymi obiektami sportowymi. Wygląda wszakże na to, że powstanie monstrualny Pomnik Bazaru w kształcie stadionu, za ogromne pieniądze (nas wszystkich!!) częściowo opakowany w teflon i aluminium, z dojściem do metra obudowanym budkami z kebabem, sajgonkami, majtkami i kożuchami.
Tyle moich refleksji po spotkaniu w Kępa Cafe, swój reportaż ze spotkania nadać ma telewizja TVP Info w przyszłą niedzielę o 17:15 w ramach serialu dokumentalnego „Stadion Narodowy”.

Luty 2010 - spotkanie w Kępa Cafe na temat projektu Stadionu Narodowego

Luty 2010 - spotkanie w Kępa Cafe na temat projektu Stadionu Narodowego