Nareszcie Zarząd Oczyszczania Miasta uchylił nieco rąbka tajemnicy jaką do tej pory otaczane były plany dotyczące tzw. rewitalizacji parku. Dlaczego uznany za jeden z najciekawszych i najpiękniejszych parków Warszawy ma być ogromnym kosztem „rewitalizowany” zamiast po prostu utrzymywany w dobrym stanie do końca nie wiadomo, ale cóż - jak czytamy na stronie ZOM postanowiono „przywrócić parkowi świetność”.
W swojej informacji ZOM uspokaja, że „żadne decyzje dotyczące drzew nie zostały podjęte” oraz „propozycje rozwiązań przedstawione zostaną przez projektantów po dostarczeniu wyników analiz i ekspertyz 400 drzew badanych metodą stosowaną do oceny egzemplarzy pomnikowych i cennych w układach alejowych. Opracowania te przygotowywane są w odniesieniu do dwóch głównych alej parkowych - jesionowej i lipowej.” Jest to niewątpliwie odpowiedź na oburzenie jakie wśród odwiedzających park wzbudziły wcześniejsze informacje o dyskutowanej koncepcji wycięcia jesionów i lip wzdłuż głównych alej i zastąpienia ich innymi drzewami (kasztanowcami?). Pozostaje zatem czekać na wyniki owych ekspertyz, które zapowiadane są na połowę czerwca.
Pozytywnym elementem planu jest zapowiedź utworzenia tzw. ostoi przyrody czyli stref ochronnych, w których przyroda mogłaby rozwijać się bez ingerencji (te wyznaczono na wszystkich wyspach, wzdłuż Al. Zielenieckiej, Al. Waszyngtona, a także w sąsiedztwie jeziorka Kamionkowskiego), pozostawienie specjalnych przejść dla płazów, gadów i małych ssaków w ogrodzeniu wzdłuż ul. Międzynarodowej oraz przeniesienie pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej z alei głównej w pobliże ulicy Zielenieckiej.
Szczegółowa analiza zamieszczonej na stronie ZOM mapy koncepcji rewitalizacji ujawnia jednak wiele niekonsekwencji.
Po pierwsze, zwraca uwagę fakt, że przedmiotem ingerencji jest przede wszystkim przyroda parku, która bez żadnej rewitalizacji uderza wręcz swoją bujnością, bogactwem i pięknem. To co na terenie parku szwankuje - i wiedzą o tym świetnie wszyscy odwiedzający, to przede wszystkim brzydkie i nie odnawiane ławki oraz tragiczne betonowe kosze na śmieci, lecz o tych elementach w ogłoszonych planach nie ma ani słowa.
Bulwersujący temat ewentualnej wycinki drzew w alejach ZOM na razie stara się odsunąć w przyszłość (choć w opisie mapy w punkcie 3. Aleja główna i punkcie 7. Aleja obwodnicowa zapisano „dopuszczalna wymiana drzewostanu” (!!), natomiast i tak szykuje nam w alei głównej nie lada niespodziankę. Otóż, jak czytamy w legendzie: „3. Aleja główna: likwidacja rabat kwiatowych” oraz „ drogi parkowe - alei głównej i obwodnicowej o nawierzchni żwirowej, rozdzielone pasami zieleni na strefę ‘jezdną’ centralnie o dopuszczalnej możliwości przenoszenia obciążeń związanych z konserwacją i użytkowaniem parku oraz strefę ‘traktów pieszych’ po bokach.”
A więc zamiast rabat kwiatowych mamy mieć ulicę? Żwirowaną. Są oczywiście różne żwiry, ale pierwsze co przychodzi na myśl, to tumany kurzu wznoszone nawet przez wózek dziecinny, nie wspominając już o przejeździe jakiegokolwiek większego pojazdu…. No i pytanie o skalę ingerencji przy budowie nowej nawierzchni w alejach: czy nie doprowadzi do uszkodzenia korzeni lip i jesionów, a więc de facto cichego usunięcia tych drzew w imię „przywracania świetności”?
Według koncepcji park ma również zostać ogrodzony i wyposażony w budki ochrony. Grodzenie to smutny przejaw odbierania mieszkańcom dostępnych i przyjaznych przestrzeni publicznych, które powinny przecież współgrać ze sobą i wzajemnie się przenikać. Daje także złudzenie poczucia bezpieczeństwa, a w rzeczywistości tylko zwiększa realne zagrożenie. Spacer wzdłuż (bardzo długiego!) płotu aleją Waszyngtona i Zieleniecką nie będzie już dawał wrażenia spaceru aleją parkową, a spacer wewnątrz ogrodzenia powodować będzie odczucie zamknięcia i osaczenia, może to doprowadzić do powstania „ciemnych stref” w parku, miejsc niebezpiecznych (których obecnie w zasadzie nie ma).
Na stronie ZOMu mówi się o „ochronie” i „budkach dla pracowników ochrony”. To kolejne złudzenie bezpieczeństwa. Park miejski to nie prywatny klub, w którym na bramce stoi ochroniarz i decyduje kogo wpuścić, a kogo nie. Pilnowanie porządku w przestrzeni publicznej należy do zadań straży miejskiej i w tej chwili park patrolowany jest przez strażników miejskich na rowerach, a ostatnio także na skuterach. Rodzą się obawy, czy oddanie parku w ręce agencji ochrony (której pracownicy nawet nie mają prawa legitymowania ludzi, nie mówiąc już o nakładaniu mandatów!) nie doprowadzi do tego, że park przestanie być patrolowany przez straż miejską i policję, a w efekcie stanie się niebezpieczny.
ZOM zapowiada: „Niebawem zaprosimy mieszkańców na bezpośrednie spotkania informacyjne dot. rewaloryzacji parku Skaryszewskiego” - czekamy na to spotkanie i będziemy zadawać pytania.
MAPA KONCEPCJI REWITALIZACJI WRAZ Z LEGENDĄ DO POBRANIA ZE STRONY ZOM (.pdf)