lut 26 2014

Słów kilka o osiach widokowych w Parku Skaryszewskim

malaui

Zamknięcie alei głównej od strony jeziorka Kamionkowskiego. W tle osiedle Sonata.

Jednym z bardziej kontrowersyjnych, w moim rozumieniu, aspektów planu „rewaloryzacji” Parku Skaryszewskiego jest przywrócenie zaplanowanych przez Franciszka Szaniora osi widokowych. Wiązałoby się to z koniecznością usunięcia wielu cennych starych drzew, a także krzewów, które decydują o walorach przyrodniczych parku.

Rozumiem doskonale, jak mi się wydaje, argumenty zwolenników planu przebudowy i powrotu do pierwotnych założeń projektanta, ikony polskiej architektury krajobrazu jaką po dziś dzień jest Franciszek Szanior. Plan ten jednak uważam za chybioną próbę przywrócenia czegoś, czego przywrócić w żaden sposób niepodobna. Byłoby to przywrócenie stanu nigdy nie istniejącego, abstrakcją wynikającą li tylko z zanurzenia się w papierach projektu sprzed z górą stu lat.

Oś widokowa – linia łącząca dwa charakterystyczne i znacznie od siebie oddalone punkty ma w założeniu powiązać park z otaczającym krajobrazem. W przypadku takiego Parku Krasińskich przywrócenie osi widokowych miało jakiś sens (czysto architektoniczny, bo nie przyrodniczy) – takim punktem charakterystycznym jest Pałac Rzeczpospolitej, jeden z najwspanialszych zabytków Warszawy. W Parku im. Paderewskiego i jego otoczeniu taki punkt nie istnieje. Czy istniał w przeszłości, gdy Szanior zabierał się do projektowania parku i kreślił swoje osie widokowe? Tak, punktem tym – a właściwie linią znacznej długości – była skarpa Jeziora Kamionkowskiego. Osie widokowe otwierały się, właściwie gdzie by nie poprowadzić, na wyniosłą porośniętą bujnym drzewostanem i sadami (których resztki są jeszcze tu i ówdzie zachowane) skarpę. Pewne wyobrażenie o jej wyglądzie daje zdjęcie rozarium, wykonane przed rokiem 1928 (nie widać jeszcze przepięknej rzeźby „Tancerka” dłuta Jackowskiego) znajdujące się w Narodowym Archiwum Cyfrowym.

 

Ogród różany otwiera się na taflę Jeziora Kamionkowskiego, a dalej na jego zadrzewioną skarpę, podówczas jeszcze wolną od zabudowy.

Czy Szanior planował zagospodarować parkowo również tę skarpę? Bibikow, ówczesny rosyjski prezydent Warszawy, obficie sypnął rublami na Park Skaryszewski (a także na Park Praski i Ujazdowski, miał wizję Warszawy jako miasta-ogrodu, choć zapamiętano mu tylko nieszczęsną cerkiew na Placu Saskim). Jeżeli nawet takie plany były, to spełzły na niczym wobec wydarzeń 1905 r. i pospiesznej rezygnacji Bibikowa ze stanowiska. Paradoksalnie, rewolucja 1905 r. umożliwiła budowę samego parku: na strajki pracodawcy odpowiedzieli lokautem (dziś: masowe zwolnienia robotników) i by dać proletariatowi zatrudnienie magistrat zarządził roboty publiczne, w których efekcie wykonano w parku zakrojone na wielką skalę prace ziemne – wykopanie stawów i usypanie pagórków). Że jednak plany zagospodarowania skarpy były wnioskuję z referatu wygłoszonego w 1916 r. przez Stanisława Rutkowskiego pt. „Zarys potrzeb Wielkiej Warszawy w dziedzinie parków, ogrodów i zadrzewień publicznych”, ogłoszonego drukiem w „Przeglądzie technicznym” nr 35-36 z 1916r. Rutkowski (zresztą również architekt krajobrazu, m. in. autor przebudowy parku w Młocinach, który beznadziejnie zapuszczony, zniszczony – choć ogrodzony – od wielu już lat naprawdę doprasza się rewitalizacji!!!) pisze wprost: „Do parku Skaryszewskiego powinien być przyłączony cmentarz Kamionkowski”. Dlaczego tylko cmentarz? Bowiem był on własnością komunalną, podczas gdy pozostała część skarpy pozostawała w rękach prywatnych. A jak zauważył w dyskusji inż. Rudnicki: „prawo wywłaszczenia udzielone miastu przez władze okupacyjne (wtedy już niemieckie – przyp. mój), dotyczy wyłącznie gruntów pod ulice, lecz nie pod plantacye”. I jeszcze „o zakupieniu na ten cel potrzebnych gruntów w najbliższej przyszłości nie ma nawet mowy”. Rutkowski przypiął zresztą łatkę Szaniorowi: „Ogrody nie powinny być wyznaczane na terenach położonych niżej od otaczających je dróg komunikacyjnych. Przykładem ujemnym tego jest Park Skaryszewski.” Domyślam się, że miał tu również na myśli osie widokowe.

Międzywojenna zabudowa skarpy nie ruszyła od razu, czego dowodem przedstawione wyżej zdjęcie. Patrząc z zachodu na wschód (czyli idąc od Alei Zielenieckiej) północny brzeg Jeziora Kamionkowskiego przedstawiał się wtedy następująco: zadrzewiona (sady?) rozległa posiadłość rodziny Dmowskich, dalej porośnięty starodrzewiem cmentarz, zabudowa willowa (w tym niedawno wyburzona tzw. willa Marconiego), sady i wreszcie niewielkie zabudowania warsztatów późniejszej fabryki „dzwonkowej” (ZWUT), zatrudniającej wtedy raptem 30 osób.

Krajobraz zmienił się diametralnie i to nagle w 1931 r. Na terenie kupionym od rodziny Dmowskich Wedel zakończył wtedy budowę swojej fabryki. Również w 1931 r. na terenie cmentarza zakończono budowę kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej. Bryła kościoła nie jest przytłaczająca, może dzięki temu, że nie udało się wznieść wysokiej dzwonnicy. Obok powstał niestety wyjątkowo szpetny, acz okazały dom zakonny. Natomiast na krańcu wschodnim skarpy w tym samym roku wybudowano potężne gmachy państwowej fabryki dzwonkowej. Ta ostatnia była zresztą podzwonnym dla głównej osi widokowej parku: aleja centralna która otwierała się teraz na punkt architektonicznie niezbyt atrakcyjny.

Mniej więcej w tym samym czasie oś ta została zamknięta ogrodem daliowym projektu Leona Danielewicza i tak naprawdę to on stanowił jej punkt charakterystyczny, za którym posadzono pas drzew odgradzający ogród (i aleję główną) od Jeziora Kamionkowskiego i widoku na przeciwległą skarpę. Rezygnacja z szaniorowskiej osi widokowej byłaby więc dziełem tego architekta, jak sądzę dziełem w pełni świadomym i przemyślanym, eliminacją dysonansu.

 

Tak jak przełom lat 20. i 30. całkowicie zmienił krajobraz po północnej stronie jeziora z sielsko-podmiejskiego na przemysłowy, tak początek XXI wieku przyniósł erę apartamentowców. W 2001 JW Construction wybudowało szpetny gmach mieszkalny, którego estetyka ma chyba jedną tylko zaletę – bryła nie dominuje specjalnie nad otoczeniem. Nie można tego, niestety, powiedzieć o wzniesionym rok później na terenie po fabryce dzwonkowej apartamentowcu Sonata, który swoim ogromem poraża. Styl pasowałby może na Kabatach, tu jest przykrym zgrzytem.

Na co więc otwierać ku północy osie – przecież widokowe – w Parku Skaryszewskim im. I.J. Paderewskiego? Na gmach fabryczny Wedla? Rzeczywiście, przez lata nabrał patyny, ale nad jego bryłą góruje obrzydliwy silos dobudowany od strony jeziora za komuny. To on jest głównie widoczny, a nie detale art déco, nad którymi cmokają niektórzy. Jest on źródłem emisji hałasu i zanieczyszczeń, choć przyznaję, pod tym względem sytuacja trochę się poprawiła. A więc może na apartamentowiec Sonata? Wycięcie choćby jednego drzewa w tym celu byłoby wręcz przestępstwem. Ku zachodowi, w stronę Alei Zielenieckiej? Nie ma takiej potrzeby. Kopuła Stadionu Narodowego, z dumnie sterczącą sztycą, jest doskonale widoczna z każdego praktycznie miejsca w parku. Stała się wręcz dominującym elementem parkowego krajobrazu. No to może ku wschodowi, gdzie rozciągają się piękne Błonia Elekcyjne? Niestety, wisi nad nimi widmo zagłady w postaci planowanej arterii Trasy Tysiąclecia z torowiskiem tramwajowym. Południe – ku Alei Waszyngtona? I tu wycięcie choćby jednego drzewa byłoby zbrodnią, gdyż drzewa i krzewy chronią park przed hałasem, który niestety jest dokuczliwy w parku (to samo dotyczy Alei Zielenieckiej). Zresztą, część południowo-wschodnią zaanektowała przepompownia ścieków, wydzielająca przeraźliwie smrodliwe wonie. Mariaż parku z przepompownią ścieków jest czymś zadziwiającym i chyba unikatowym w skali europejskiej, a może światowej. Kiedy powstawała druga część przepompowni bodaj w 2005 roku, dotarłam do jednego z projektantów tego obiektu, podkreślając w rozmowie absurd tej lokalizacji. I co usłyszałam: „już Prezydent Starzyński wyznaczył przepompownię w tym miejscu”. Kropka. Nie ma to jak podeprzeć się autorytetem. Projektant w końcu musi się na czymś oprzeć, zwłaszcza w sytuacji, gdy szwankuje zdrowy rozsądek.

A jednak, mimo tych wszystkich nieszczęść, park pozostaje miejscem urokliwym, co staram się udokumentować w tym blogu. Otwieranie osi widokowych na otaczającą go agresywną brzydotę, hałas i zanieczyszczenia nie ma sensu. Tę niewielką enklawę, której wspaniała przyroda jest całym bogactwem, należy chronić przed uciążliwym i agresywnie wdzierającym się ze wszystkich kierunków otoczeniem. A jej wycinanie, uszczuplanie, z jakże wątpliwych względów architektoniczno-konserwatorskich byłoby zbrodnią.

Fabryka Wedla na skarpie jeziorka Kamionkowskiego – „obudowana” budynkami fabrycznymi z drugiej połowy XX w

Widok na jeziorko Kamionkowskie od strony zatoczki Patelnia

Bryła stadionu dominuje nad parkiem, lecz wysokie drzewa zmieniają jej proporcje

A tu przykład jak bujnie rozrośnięte drzewa mogą wspaniale wyeksponować parkową rzeźbę – rzeźba „Kąpiąca się”, Olga Newska 1928

 

 


sty 10 2014

Debata na temat rewaloryzacji parku Skaryszewskiego

malaui

Przedwczoraj odbyła się zorganizowana przez Towarzystwo Opieki nad Zabytkami otwarta debata na temat planowanej od dawna tzw. rewaloryzacji parku Skaryszewskiego. Niedługo minie 5 lat od kiedy na zlecenie Zarządu Oczyszczania Miasta (administrującego parkiem), a według wytycznych Stołecznego Konserwatora Zabytków pracownia Jakuba Zemły i Tomasza Zwiecha Ogród, Park, Krajobraz opracowała projekt rewaloryzacji – projekt, przypomnijmy, szeroko krytykowany zarówno przez mieszkańców, którzy zdecydowanie sprzeciwili się planowanej wycince drzew i zebrali podpisy pod apelem w tej sprawie, jak i ekspertów – projekt negatywnie oceniła Państwowa Rada Ochrony Przyrody, Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków i inne organizacje. Sprawa wówczas – a był to rok 2009, bulwersowała warszawiaków i pisały o niej media, później zapadła cisza nie dlatego, że z projektu zrezygnowano, a jedynie z tej przyczyny, że na realizację tak kosztownej, wielomilionowej inwestycji zwyczajnie nie było pieniędzy.

Temat znowu powraca za sprawą opublikowanych niedawno przez urząd miasta Założeń do Zintegrowanego Programu Rewitalizacji na lata 2014-2020, w których park Skaryszewski został zakwalifikowany jako podobszar działań rewitalizacyjnych (obok fragmentów zabudowy Targówka, Kamionka, osiedla Dudziarska i innych), a więc pojawiła się szansa na zdobycie środków finansowych.

Tak więc projekt rewaloryzacji – przez wielu nazywany projektem dewaloryzacji – powraca. Przypomnijmy na czym polegają główne kontrowersje, wbrew pozorom – czy oczekiwaniom, projekt nie ogranicza się do remontu nawierzchni alejek, instalacji toalet, wymiany koszy na śmieci, latarni i niezbędnych prac naprawczych, ale zgodnie z wytycznymi stołecznego konserwatora zabytków ingeruje bardzo mocno w przyrodę parku np. poprzez „odtworzenie osi widokowych z czasów Józefa Szaniora” (czytaj: wycięcie starych drzew i krzewów, które od czasów posadzenia przez tegoż Szaniora sto lat temu urosły do znacznie większych rozmiarów i zastąpienie ich innymi, mniejszymi roślinami), całkowitą wymianę nawierzchni alejek wraz z likwidacją rabat kwiatowych w alei głównej (tu wszyscy pytani eksperci od budowy dróg nie mieli wątpliwości, że zrywanie istniejącej nawierzchni i budowanie nowej o proponowanych parametrach wytrzymałościowych – a ma wytrzymać przejazd samochodów ciężarowych (!) – spowoduje uszkodzenie korzeni drzew rosnących przy alejach, a tym samym ich szybkie obumarcie). Równie kontrowersyjne jest planowane ogrodzenie całego parku i zmniejszenie liczby wejść, wzniesienie budynków dla pracowników ochrony i zamykanie parku, a także lokalizacje niektórych nowych „udogodnień” (plaża zlokalizowana w cieniu na pasie o szerokości 2 metrów, plac zabaw przy budynku MPWiK, w miejscu, w którym regularnie śmierdzi, toalety w miejscu bardzo wyeksponowanym, a dziś malowniczo porośniętym, itp., itd.)

Projekt, ani jego założenia nigdy nie były poddane konsultacjom społecznym – co w krótkim podsumowaniu dotychczasowych prac nad projektem podkreśliła rzecznika ZOM, pani Iwona Fryczyńska, w 2009 roku uruchomiono jedynie kampanię informacyjną w formie specjalnej podstrony w serwisie www ZOM, zorganizowano spotkanie z mieszkańcami oraz wydrukowano i rozdawano broszury informacyjne. Organizator debaty, Michał Krasucki z TOnZ argumentował, że ponieważ projekt ma być przed rozpoczęciem realizacji aktualizowany, teraz jest dobry moment na rozpoczęcie rozmowy na ten temat i zapowiedział organizację kolejnych spotkań poświęconych temu tematowi. Na wczorajszej debacie stawili się przedstawiciele niemal wszystkich zainteresowanych stron: ZOM, autorzy projektu, wiceburmistrz Pragi Południe Robert Kempa, kilkoro radnych Pragi Południe, radna Rady Warszawy Magda Czerwosz, senator warszawsko-praski Marek Borowski, przedstawiciele organizacji społecznych i przyrodniczych działających na Pradze Południe i mieszkańcy. Zabrakło jedynie przedstawiciela urzędu stołecznego konserwatora zabytków – sprawcy największych kontrowersji.

Uczestnicy debaty zadawali pytania i komentowali poszczególne aspekty projektu. Podnosili, że park nie potrzebuje rewaloryzacji, gdyż jako taki jest pełen walorów.

Prof. Maciej Luniak, ornitolog i autor szeregu prac na temat przyrody Warszawy zwrócił uwagę, że park Skaryszewski jest jednym z dwóch ważnych rezerwuarów awifauny (drugim jest park Łazienkowski) i aktualnie jako taki ma się bardzo dobrze. Od rozpoczęcia procesu projektowania minęło 10 lat, a w tym czasie zaszły znaczące zmiany: przede wszystkim ogromnie zwiększyło się zapotrzebowanie społeczne na przyrodę w mieście (a nie zwiększyło się w tym czasie zapotrzebowanie na wartości historyczne), przykłady płyną także z krajów rozwiniętych, gdzie przyroda traktowana jest jako priorytet przy rewitalizacji. Przestrzegał także przed zubożeniem zieleni – projekty rewitalizacji parków realizowane do tej pory w Warszawie (park Ujazdowski, ogród Krasińskich, Kępa Potocka) doprowadziły do bardzo istotnego zmniejszenia substancji biotycznej, do tego stopnia, że powinny być raczej nazywane dewitalizacją. Ponadto, Profesor przestrzegał, że im więcej będzie sztucznych (czyli obcych, egzotycznych) składników roślinnych – tym więcej kosztować będzie dalsze ich utrzymanie. Przyroda jest tania, sztuczności natomiast kosztują. Ponadto, tylko roślinność naturalna tworzy ekosystem. Profesor powołał się tu na niedawne badania przeprowadzone w Berlinie, gdzie ustalono, że na sadzonych w parkach obcych gatunkach drzew, na przykład dębach amerykańskich, bytuje tylko kilkanaście procent bezkręgowców potrzebnych ekosystemowi.

Zwrócił także uwagę na zmianę potrzeb w zakresie udziału społecznego w podejmowaniu decyzji – tu podał przykład ogrodu Krasińskich, gdzie działanie przez zaskoczenie z pominięciem konsultacji spotkało się z ogromnym oburzeniem i bardzo ostrą reakcją mieszkańców i doświadczenie to powinno być wzięte pod uwagę przy aktualizacji projektu.

W toku dyskusji kilkakrotnie padało stwierdzenie, że zleceniodawcy projektu całkowicie utracili zaufanie realizując wybrane przez siebie rozwiązania na siłę, bez konsultacji i wbrew wyrażonej woli mieszkańców, vide: sprawa ogrodu Krasińskich, a także na przykład forsowanie budowy ogrodzenia i zamykania parku Skaryszewskiego mimo wyrażanych już od dawna sprzeciwów. Temat ogrodzenia poruszany był kilkukrotnie – mieszkańcy Saskiej Kępy z niedowierzaniem dopytywali, czy na pewno planowane jest zlikwidowanie wejścia na wysokości ulicy Niekłańskiej – i uzyskali potwierdzenie od projektantów. Pytali także, czy w projekcie uwzględniono wytyczenie ścieżek biegowych – i usłyszeli, że nie. Padały zarzuty arogancji ze strony władzy, która planuje zza biurka, palcem na mapie całkowicie ignorując rzeczywiste potrzeby użytkowników parku – na przykład każąc im maszerować do wejścia kilometrami wzdłuż parkanu i nie uwzględniając rzeczywistych sposobów korzystania z parku.

Padały – oczywiście – pytania o koszty. Ale tu żadnej konkretnej odpowiedzi nie było. Tak jak i 5 lat temu – koszty trzeba dopiero oszacować, na razie są nieznane. Pokazano jedynie procentowy udział w kosztach poszczególnych elementów projektu i slajd ten na dłuższą chwilę przykuł uwagę uczestników, gdyż największą pozycję w kosztach stanowi „szata roślinna” i „gospodarka drzewostanem” – razem prawie 34% całego kosztu! Dla porównania na „architekturę” i „małą architekturę” przeznaczono około 2,5% wydatków, a na remont rozległego i skomplikowanego układu wodnego – 7%. W tym świetle zapewnienia, że nie planuje się znaczących wycinek wypadły bardzo nieprzekonująco…

Spotkanie zakończył wiceburmistrz Kępa zapowiadając, że jeśli tylko znajdzie się finansowanie projektu, rozpoczną się dyskusje i konsultacje w sprawie jego aktualizacji. Broniąc częściowo urzędników, przy okazji przyznał, że sam nie jest zwolennikiem grodzenia parku i nie podziela w tej sprawie zdania konserwatora.

Jakie z tej debaty nasuwają się wnioski?

Po pierwsze – źle, że wraca się do projektu, który jest zły i już 5 lat temu został uznany za zły i szkodliwy. W ciągu tych lat pojawiły się nowe argumenty potwierdzające, że tzw. „rewitalizacja” parków w Warszawie w praktyce okazuje się być ich dewastacją. Źle, że urzędnicy widzą drzewa i rośliny tylko jako dodatek do zabytku – i to w lepszym razie, a w gorszym jako przeszkodę w działalności gospodarczej, zupełnie ignorując fakt, że drzew zwyczajnie potrzebujemy do życia, potrzebujemy ich i nad Wisłą, i w śródmieściu i na Pradze. Naturalnie rosnących, rozłożystych drzew i krzewów nie zastąpią rachityczne, sztucznie pędzone drzewka, ani trawniki z rolki, gdyż nie produkują tyle tlenu, nie dają cienia, ani schronienia, nie dają życia.

Po drugie – żenujący jest fakt, że w programie rewitalizacyjnym o finansowanie konkurują tak ekstrawaganckie wydatki jak budowa kilometrów ogrodzenia, czy niepotrzebna wymiana szaty roślinnej z rewitalizacją terenów z głębokimi problemami społecznymi, w tym budynków, w których ciągle nie ma ogrzewania i ciepłej wody!! A koszt tej ekstrawagancji byłby ogromny.

Po trzecie – jest całkowicie oczywiste, że mieszkańcy Warszawy bardzo krytycznie oceniają dotychczas prowadzone działania w stołecznych parkach i terenach zielonych, nie akceptują zubażania miejskiej przyrody i ograniczania do niej dostępu. Nie akceptują też stylu zarządzania poprzez decyzje administracyjne, bez konsultacji i bez autentycznej analizy potrzeb, z pominięciem ich opinii. Uważają, że urzędnicy w tym zakresie nie wypełniają swojej roli właściwie, co wyraża także zgłoszony na spotkaniu postulat tworzenia społecznych rad parków.

Wszyscy uczestnicy tej debaty deklarowali konieczność i chęć do dalszych rozmów i dyskusji na temat przyszłości parku Skaryszewskiego. Będziemy w tych dyskusjach uczestniczyć i zachęcać miłośników parku i ptaków do wyrażania swojego zdania, a urzędników do ich wysłuchania.

Slajd z prezentacji projektantów przedstawiający tzw. branże projektu

Procentowy udział w kosztach poszczególnych elementów projektu

Nowe nasadzenia w parku – drzewa zasadzone w miejsce wyciętych

 


lut 26 2010

Wiosenna wycinka drzew w parku

malaui

Wycinka drzew w parku Skaryszewskim

Wycinka drzew w parku Skaryszewskim

Wraz z ustąpieniem mrozów administracja parku przystąpiła do kolejnej wycinki drzew. Pierwsza miała miejsce jesienią i wycięto wówczas około 20 drzew w alei wzdłuż alei Zielenieckiej i w alei głównej, w tym tygodniu pod piłę poszło kolejnych kilkanaście rozłożystych lip w alei okrężnej wzdłuż Waszyngtona i w pobliżu kaskady oraz kilka uschniętych drzew przy byłym ogrodzie daliowym. Wycinane są drzewa oznaczone na czerwono jako zagrażające na mapie klasyfikacji drzew opracowanej na zlecenie ZOM w ubiegłym roku. Jak przekonywała dr Ewa Rosłoń-Szeryńska, autorka ekspertyzy na konferencji prasowej, o której pisaliśmy w czerwcu, tych 40 drzew nie da się już uratować i muszą zostać usunięte ze względu na bezpieczeństwo ludzi. O ewentualnych nowych nasadzeniach w ich miejsce na razie nic nie wiadomo. Kiedy zapytaliśmy o to rzeczniczkę ZOM we wrześniu, bezradnie rozłożyła ręce i odpowiedziała, że ta decyzja należy do konserwatora (zabytków, dodajmy …). Bezpieczeństwo to ważny powód do usuwania starych drzew, jednak warto też pomyśleć o zniwelowaniu negatywnych skutków ubocznych wycinki. Będziemy apelować do ZOM o umieszczenie budek lęgowych dla ptaków. Niektóre z drzew to prawdziwe „apartamentowce”, w których znajdowało się po kilka zamieszkiwanych rokrocznie dziupli i ptasich gniazd.

Niektóre drzewa były niemal puste w środku

Niektóre drzewa były niemal puste w środku

Ale niektóre wyglądały bardzo zdrowo

Ale niektóre wyglądały bardzo zdrowo


gru 8 2009

Opracowano projekt wykonawczy rewitalizacji parku Skaryszewskiego

malaui

Jak podaje na swojej stronie ZOM, projekt wykonawczy rewitalizacji parku Skaryszewskiego został już przygotowany i przekazany do zatwierdzenia przez Stołecznego Konserwatora Zabytków. Projekt ten jest uzupełnieniem wykonanej wcześniej przez tych samych projektantów (firma Ogród Park Krajobraz Jakub, Zemła Tomasz Zwiech S.C) koncepcji rewitalizacji, o której pisaliśmy w maju (Koncepcja rewitalizacji) i w czerwcu (Konferencja prasowa ZOM) i która została oprotestowana przez Państwową Radę Ochrony Przyrody oraz mieszkańców Kamionka i Saskiej Kępy. ZOM nie ujawnia przewidywanych kosztów przedsięwzięcia, wiadomo tylko, że do tej pory wydano już ponad 500 tys. złotych na same projekty. Podaje także, że „Termin realizacji rewaloryzacji, czyli faktyczne rozpoczęcie prac modernizacyjnych na terenie parku, jest obecnie nieokreślony.”

Bardzo trafnie ogłoszenie ZOM skomentowała Rada Osiedla Kamionek na swej stronie internetowej:
„Niestety, przynajmniej na razie, nie doszło do zorganizowania porządnego zebrania konsultacyjnego z mieszkańcami w sprawie rewaloryzacji parku. Zapewnienie, że takie konsultacje społeczne zostaną przeprowadzone Rada Osiedla Kamionek miała od poprzedniego prezydenta Warszawy oraz poprzedniego dyrektora ZOM. Jeszcze we wrześniu tego roku zarówno ZOM, jak i wiceburmistrz Adam Grzegrzółka zapewniali nas, że plany renowacji parku zostaną przedstawione na specjalnym spotkaniu z mieszkańcami. Bo rozdawanie ulotek i ustawienie przez kilka dni w parku punktu informacyjnego trudno nazwać rzetelnymi konsultacjami. Tymczasem, 8. Grudnia, ZOM poinformował, że otrzymał już dokumentację projektową rewaloryzacji parku.”

Nic dodać, nic ująć. ZOM nadal brnie w śmiałe plany jak tu wydać miliony złotych Z NASZYCH PODATKOW całkowicie nie licząc się ze zdaniem tych, którzy za to wszystko zapłacą.


lip 13 2009

Marnieją kasztanowce w parku Skaryszewskim

malaui
Park Skaryszewski - kasztanowiec biały zaatakowany przez szrotówka

Park Skaryszewski - kasztanowiec biały zaatakowany przez szrotówka

W maju, porze kwitnienia kasztanowców zastanawialiśmy się czy i w jaki sposób administracja parku Skaryszewskiego zabezpiecza je przed groźnym szkodnikiem, szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem ( Skończył się maj, przekwitły kasztany). Dziś już niestety widać, że niegdyś piękne, kilkudziesięcioletnie kasztanowce parkowe marnieją w oczach atakowane przez szkodniki, a ZOM nie czyni żadnych kroków, aby temu przeciwdziałać! Dla porównania – kasztanowce rosnące na terenach administrowanych przez gminę, np. te na polance między stadniną a kanałkiem zostały w maju zabezpieczone specjalnymi opaskami i w efekcie pozostają zdrowe. ZOM natomiast wydaje miliony na projekt „rewitalizacji” parku i analizy dendrologiczne jednocześnie nie wykonując nawet najprostszych zabiegów ochronnych! Wszystkie kasztanowce pospolite na terenie parku mają całkowicie zbrązowiałe, zwinięte liście opanowane przez szrotówka. Grozi to zagładą nie tylko drzew parkowych, ale także tych na przylegających terenach, gdyż park staje się rozsadnikiem szkodnika. Wysłaliśmy do ZOM zapytanie w tej sprawie, lecz niestety pozostało ono bez odpowiedzi.

Apelujemy więc do wszystkich miłośników parku o wysyłanie emaili do ZOM z żądaniem podjęcia odpowiednich kroków. Ochrona kasztanowców przebiega w dwóch etapach: pierwszym jest zakładanie opasek wiosną, drugim – grabienie i usuwanie opadłych liści kasztanowca jesienią (gdyż w nich zimują larwy szkodnika). Dokładne informacje na ten temat znaleźć można na stronie Urzędu Dzielnicy Praga Południe, który akcję ochrony kasztanowców prowadzi już od 2 lat.
Piszmy na adres podawany przez ZOM jako kontaktowy w sprawach parku: skaryszewski małpa zom.waw.pl i domagajmy się podjęcia ochrony kasztanowców!

„Miny” szrotówka na kasztanowcach w parku Skaryszewskim

„Miny” szrotówka na kasztanowcach w parku Skaryszewskim

Zdrowe liście kasztanowca zabezpieczonego opaską

Zdrowe liście kasztanowca zabezpieczonego opaską


cze 30 2009

Konferencja prasowa ZOM na temat rewitalizacji parku

malaui

Dziś odbyła się konferencja prasowa Zakładu Oczyszczania Miasta, na której poinformowano o przyjęciu tzw. „koncepcji rewitalizacji” parku. O koncepcji tej pisaliśmy już wcześniej (wpis pt.: Koncepcja rewitalizacji parku Skaryszewskiego). Administrujący parkiem Zakład Oczyszczania Miasta postanowił wydać pół miliona złotych na opracowanie projektu rewaloryzacji zgodnego z wytycznymi Stołecznego Konserwatora Zabytków. Jeszcze na etapie tworzenia projekt został oprotestowany zarówno przez mieszkańców Pragi Południe, jak i Państwową Radę Ochrony Przyrody . Protesty budziła przede wszystkim olbrzymia skala ingerencji w przyrodę parku: zakładana wycinka lip i jesionów w głównych alejach parkowych (i zastąpienie ich innymi gatunkami rzekomo pierwotnie planowanymi przez projektanta parku), wycinka innych drzew i krzewów w celu „odtworzenia pierwotnych osi widokowych”, modernizacja stawów i kanałów wiążąca się ze spuszczaniem z nich wody, przekształcenie alei głównej praktycznie w ulicę poprzez zlikwidowanie rabat kwiatowych i wymianę nawierzchni na umożliwiającą przejazd samochodów, a także plany ogrodzenia i zamykania parku.
Dziś ZOM poinformował o przyjęciu „koncepcji modernizacji”, która nie różni się zasadniczo od publikowanych wcześniej informacji. Nie są to jeszcze ostateczne plany wykonania, gdyż te opracowane mają być do końca roku. Nie wiadomo zatem JAK prace będą wykonywane, wiadomo natomiast CO ZOM planuje zrobić.
Przede wszystkim – i to jest dobra wiadomość, odstąpiono od planów masowej wycinki drzew. Wykonano specjalistyczną ekspertyzę 400 drzew z alei głównej i alej obwodnicowych i zidentyfikowano 43 drzewa (40 lip i 3 jesiony), których stan jest na tyle poważny, że kwalifikują się do wycinki ze względu na zagrożenie. Zdaniem autorki ekspertyzy, Pani dr inż. Edyty Rosłoń-Szeryńskiej z SGGW 76% drzew w alejach jest w dobrym stanie, natomiast 20% wymaga specjalistycznej opieki i monitorowania stanu. Autorka ekspertyzy nie ukrywała także, że planowana wymiana nawierzchni alejek parkowych stanowić będzie duże zagrożenie dla drzew ze względu na prawdopodobne uszkodzenie korzeni w trakcie remontu i wyraziła nadzieję, że nowoczesne techniki prac drogowych korzenie te ochronią.
W sprawie samych alejek postanowiono, że mają one mieć zróżnicowaną nawierzchnię asfaltowo-żwirową, z najgłębszą podbudową w środkowej części alej i coraz płytszą w kierunku drzew, a projektanci zapowiedzieli propozycje 7 różnych rozwiązań materiałowych dla każdej alei.
Konserwacja stawów polegać ma na umocnieniu ich brzegów i tu projektanci zapowiedzieli, że możliwe jest wykonanie tego bez spuszczania wody, a więc rujnowania całego systemu ekologicznego.
Nowością w skali parku ( i całej Polski) mają być tzw. „ekologiczne ostoje przyrody”, czyli chronione strefy zieleni usytuowane wzdłuż alei Zielenieckiej i na wyspach. Według słów autora tej koncepcji, prof. Maciej Luniaka z PAN, ostoje te mają pomóc przetrwać parkowym zwierzętom „katastrofę, kiedy w parku szalały będą spychacze i piły”, ale pozostaną także po zakończeniu remontu.
Pani konserwator zabytków nadal jednak upiera się przy grodzeniu parku, budowie bram i furtek oraz zatrudnianiu ochrony, mimo iż przyznała, że wiedzy na temat tego jak owo słynne oryginalne ogrodzenie wyglądało nie ma, gdyż nie widziała żadnych przedstawiających je zdjęć. Jak słusznie zauważyła jedna z obecnych na konferencji osób, sama budowa ogrodzenia będzie już inwazją w planowane ostoje przyrody.
Inne wymienione działania to:
odtworzenie ogrodu daliowego, urządzenie kolekcji roślin wodnych w zatoczce Patelnia, modernizacja mostków i groty skalnej, przeniesienie pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej, wymiana ławek, latarni i koszy na śmiecie na utrzymane w stylu historycznym, budowa nowej toalety, a także „stworzenie plaż trawiastych na Jeziorkiem Kamionkowskim, budowa przystani, uruchomienie wypożyczalni sprzętu wodnego i budowa placu biesiadnego przy pubie Pod Pstrągiem”. Te ostatnie punkty brzmią nieco dziwnie: „plaże trawiaste” przewidziano bowiem wzdłuż płotu Drukarza, a jest tam bodaj tylko ze 2 czy 3 metry trawnika od wody do alejki, przystań i wypożyczalnia sprzętu wodnego wydaje się, że istnieją już od dobrych kilku lat, tak jak i biesiady w pubie Pod Pstrągiem?

Na koniec postawiono najważniejsze pytania: ile czasu trwać będzie remont i ile będzie kosztować. I tu odpowiedzi nie było. Czas remontu zależy od kosztów, a te – nie są znane. Nie ma nawet szacunków. Koszty znane będą dopiero po wykonaniu szczegółowych projektów poszczególnych etapów (mają być gotowe do końca roku), a prace mają być wykonywane właśnie etapami, w zależności od ilości dostępnych funduszy.

Obecni na konferencji dziennikarze pytali o zapowiadane od dawna spotkania konsultacyjne z mieszkańcami, które jakoś nigdy nie doszły do skutku oraz o odzew mailowy poprzez stronę internetową ZOM. Rzeczniczka prasowa ZOM zachęcała do nadsyłania uwag na adres skaryszewski małpa zom kropka waw kropka pl. i przyznała, że przychodzą maile od zaniepokojonych mieszkańców. Zapowiedziano także organizację „punktu informacyjnego” przy wejściu od strony ronda Waszyngtona, gdzie pracownik ZOM informował będzie o planach remontu i rozdawał ulotki (nie podano terminu) oraz organizację spotkania – tym razem sugerowano termin na przełomie lipca i sierpnia (czyli w środku sezonu wakacyjnego??)

Podsumowując:
Cieszy wiadomość, że wykonano fachową ekspertyzę jesionów i lip i na jej podstawie odstąpiono od masowej wycinki. Smuci wiadomość, że aż 20% drzew w głównych alejach jest w złym stanie. Mamy nadzieję, że ZOM w pierwszej kolejności zajmie się ich leczeniem i monitorowaniem stanu wszystkich drzew nie czekając na „rewitalizację”. Największe zaniepokojenie budzi stwierdzenie, że „nie ma żadnych gwarancji, że wymiana nawierzchni nie uszkodzi korzeni drzew”. Należy po prostu wybrać takie technologie i wykonanie, które takie gwarancje dają, aby nie dopuścić do efektu domina: konieczna wycinka 40 zagrażających drzew + prace remontowe na dużą skalę bez uwzględnienia okresów ochronnych dla zwierząt (patrz Wycinka trzcin w sezonie lęgowym) + usychanie drzew po wymianie nawierzchni spowoduje degradację przyrody i ucieczkę parkowych zwierząt, a w efekcie utratę najważniejszego waloru parku Skaryszewskiego: piękna i bogactwa jego przyrody.

Klasyfikacja drzew w alejach głównych parku Skaryszewskiego

Klasyfikacja drzew w alejach głównych parku Skaryszewskiego


cze 19 2009

Państwowa Rada Ochrony Przyrody negatywnie ocenia projekt rewitalizacji parku Skaryszewskiego

malaui

Dowiadujemy się, że na początku tego tygodnia Państwowa Rada Ochrony Przyrody przekazała władzom miasta, konserwatorowi zabytków oraz ZOM swoją opinię na temat projektu rewitalizacji parku Skaryszewskiego (o projekcie pisaliśmy już kilkakrotnie, wcześniejsze wpisy są pod hasłem rewitalizacja). Opinia nie jest pozytywna,

Rada „wnosi o wstrzymanie prac projektowych nad rewaloryzacją parku Skaryszewskiego w proponowanym kierunku. Największą bowiem wartością Parku Skaryszewskiego jest jego przyroda. Jest to park niezwykły, mimo bliskości centrum Warszawy – oaza zieleni i ostoja wielu gatunków zwierząt. Z jego przyrodniczymi walorami mogą konkurować tylko Łazienki Królewskie. Na Praskim brzegu Wisły nie ma drugiego takiego zielonego miejsca, przyjaznego dla ludzi i zwierząt, dającego wytchnienie od hałasu, zgiełku i brzydoty betonowego miasta.”

I dalej:

„Apelujemy do wszystkich tych jednostek o zaprzestanie prac nad projektem rewaloryzacji parku w zapowiadanym kierunku. Park, ogrodzony, uładzony i „ucywilizowany” straci swoje walory przyrodnicze i rekreacyjne, swoją wyjątkowość w pejzażu Warszawy. Nie ma chyba nikogo, kto znając ten park chciałby jego rewaloryzacji według postulowanej przez projektantów wizji. Jest to wbrew interesom ludzi i wbrew interesom przyrody. Miasto i jego mieszkańcy potrzebują zieleni bez strzyżonych klombów i sztucznych nasadzeń, potrzebują swobodnej możliwości obcowania z przyrodą, bez ogrodzeń, zakazów i ograniczonych godzin wstępu.
Postulujemy, by zachowano obecne walory przyrodnicze tego unikatowego śródmiejskiego ekosystemu, stare drzewa, zbiorniki wodne o niemal naturalnym charakterze, gęste zarośla będące ostoją ptaków. Dzięki temu właśnie, że w ostatnim wieloleciu ekosystem parku pozostawał wolny od poważnych ingerencji człowieka, że jest w nim sporo miejsc, z których nie są wygrabiane opadłe liście a fragmenty muraw pozostają niestrzyżone, procesy przyrodnicze toczą się w sposób niezakłócony.
Park Skaryszewski powinien pozostać atrakcyjny pięknem naturalnej przyrody, a nie wystrzyżonych trawników, uładzonych klombów, ogrodzeń, zakazów i betonu. Warszawa powinna zachować jeden ze swoich najpiękniejszych parków w obecnej postaci, której najcenniejszym atrybutem jest naturalna, niezniszczona przyroda i możliwość z nią obcowania – w samym niemal centrum ruchliwego i hałaśliwego miasta. „

Mieszkańcom okolic parku trudno się nie zgodzić z tymi mądrymi słowami. Tak, park to dla nas miejsce wytchnienia, odpoczynku i – bardzo potrzebna! – możliwość obcowania z przyrodą. Cieszymy się, że Rada Ochrony Przyrody także interweniuje w tej sprawie i mamy nadzieję, że jej opinia zostanie wzięta pod uwagę przez władze parku.


maj 26 2009

Apel do ZOM w sprawie rewitalizacji

malaui

Wśród mieszkańców Kamionka i Saskiej Kępy krąży następujący apel:

„ZOM informuje, że nic w Parku Skaryszewskim nie jest jeszcze przesądzone i że nie będzie wycinki drzew bez wcześniejszych analiz ich stanu itd., uspokaja, że „przecież jeszcze nic się nie dzieje” i „o co tyle krzyku”. Nie traćmy jednak czujności, ponieważ informacje o planowanej przez ZOM wycince około 300 starych drzew w parku, o której Państwa informowaliśmy, dotarły do nas jakiś czas temu z najlepiej poinformowanych źródeł. ZOM na pewno chciał taki plan zrealizować. Teraz najwyraźniej przestraszył się nagłośnienia sprawy w mediach i chce uspokoić szum jaki powstał wokół Parku, co nie znaczy, że zrezygnował ze swoich, popieranych przez panią konserwator zabytków, planów wycinki.

Na stronie Zarządu Oczyszczania Miasta, który zarządza Parkiem Skaryszewskim i będzie go „rewitalizował” jest wstępny plan tej „rewitalizacji”. Na mapie są informacje zgodne z naszymi wcześniejszymi informacjami. ZOM podaje, że w głównej alei jesionowej i alei lipowej okrążającej cały park (w których to alejach rośnie większość starych drzew parku) jest „DOPUSZCZALNA WYMIANA DRZEWOSTANU”. Obawiamy się też wybetonowania zbiorników wodnych, które ZOM chce remontować, czy też „adaptować”.

na stronie jest też informacja:

„Zarząd Oczyszczania Miasta rozpoczął realizację projektu pod nazwą „Rewaloryzacja Parku Skaryszewskiego”. Pierwszym etapem jest sporządzenie projektu modernizacji zgodnej z wytycznymi Stołecznego Konserwatora Zabytków. Chcesz wiedzieć jaki będzie Skaryszewski po modernizacji, chcesz orientować się jak postępują prace nad koncepcją projektu rewaloryzacji? Informacje z pierwszej ręki znajdziesz tu: www.zom.waw.pl/skaryszewski Jeśli chcesz zabrać głos w sprawie rewaloryzacji, powiedzieć nam czego po niej oczekujesz napisz e-maila na adres: skaryszewski@zom.waw.pl Modernizacja parku przeprowadzona zostanie zgodnie z wytycznymi konserwatorskimi, jednak nie wykluczamy możliwości wprowadzenia rozwiązań proponowanych przez mieszkańców.”

PISZMY na podany przez ZOM adres, dodając jednocześnie kopię na adres pani rzecznik prasowej ZOM: prasa@zom.waw , oraz na wszelkie inne możliwe maile do ZOMu. jeżeli ktoś nie ma czasu tworzyć treści własnego maila, to można skorzystać z tego:

My, użytkownicy Parku, miłośnicy przyrody, biegacze, psiarze, matki z dziećmi, emeryci, członkowie organizacji zajmujących się ochroną przyrody, naukowcy, mieszkańcy Saskiej Kępy, Kamionka i innych miejsc w Warszawie BARDZO NIEPOKOIMY SIĘ INFORMACJAMI DOTYCZĄCYMI MOŻLIWEJ WYCINKI DRZEW W PARKU SKARYSZEWSKIM. Śledzimy sprawę rewitalizacji i w razie, gdyby ZOM chciał doprowadzić wycinkę do skutku, to SPRZECIWIMY SIĘ Z CAŁYM MOŻLIWYM ZDECYDOWANIEM. Największą wartością Parku Skaryszewskiego jest jego przyroda. Jest to niezwykły park, ponieważ mimo położenia blisko centrum Warszawy jest oazą zieleni i stanowi ostoję dla wielu gatunków zwierząt. Szczególnie cenne dla zwierząt są stare, dziuplaste drzewa dające schronienie ptakom i nietoperzom. Z badań specjalistów wynika, że Park Skaryszewski jest najbogatszym w nietoperze parkiem Warszawy – właśnie dzięki temu, że jest w nim wiele dziuplastych drzew. Dla ludzi zmęczonych miastem, hałasem, pracą niezwykle cenna jest możliwość spaceru wśród zieleni, posłuchania śpiewu ptaków i wiosennych koncertów żab bez konieczności wyjazdu poza miasto.
To czego chcemy w Parku Skaryszewskim, to przede wszystkim zachowanie jego obecnych walorów przyrodniczych: starych drzew, niewybetonowanych zbiorników wodnych o niemal naturalnym charakterze, gęstych krzewów będących ostoją ptaków. Dzięki naturalnemu charakterowi parku, dzięki temu, że obecnie jest w nim sporo miejsc, z których nie są wygrabiane opadłe liście, możemy np. słuchać tu śpiewu słowika. Nad jeziorkiem Kamionkowskim możemy obserwować bobry, zimorodka. W koronach starych drzew można zobaczyć dzięcioła zielonego, a w dziuplastej lipie puszczyka. Z przyrodniczymi walorami Parku Skaryszewskiego mogą konkurować tylko Łazienki Królewskie. Na Praskim brzegu Wisły nie ma drugiego takiego zielonego miejsca jak nasz Park Skaryszewski: przyjaznego dla ludzi i zwierząt, dającego wytchnienie wśród śpiewu ptaków od hałasu betonowego miasta. Bierzmy przykład z parków w Berlinie: niech nasz Park Skaryszewski będzie atrakcyjny pięknem naturalnej przyrody, a nie betonu i „plastikowej” trawki. Odkryjmy to, co już dawno odkryli nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy: niekoszona trawa i niegrabione liście sprawiają, że w parkach jest mnóstwo ptaków, jeży i innych zwierząt, które z kolei są atrakcją dla ludzi.”

My również podpisujemy się pod tym apelem i wysłaliśmy maila do ZOM.


maj 24 2009

Koncepcja rewitalizacji parku Skaryszewskiego

malaui

Nareszcie Zarząd Oczyszczania Miasta uchylił nieco rąbka tajemnicy jaką do tej pory otaczane były plany dotyczące tzw. rewitalizacji parku. Dlaczego uznany za jeden z najciekawszych i najpiękniejszych parków Warszawy ma być ogromnym kosztem „rewitalizowany” zamiast po prostu utrzymywany w dobrym stanie do końca nie wiadomo, ale cóż – jak czytamy na stronie ZOM postanowiono „przywrócić parkowi świetność”.

W swojej informacji ZOM uspokaja, że „żadne decyzje dotyczące drzew nie zostały podjęte” oraz „propozycje rozwiązań przedstawione zostaną przez projektantów po dostarczeniu wyników analiz i ekspertyz 400 drzew badanych metodą stosowaną do oceny egzemplarzy pomnikowych i cennych w układach alejowych. Opracowania te przygotowywane są w odniesieniu do dwóch głównych alej parkowych – jesionowej i lipowej.” Jest to niewątpliwie odpowiedź na oburzenie jakie wśród odwiedzających park wzbudziły wcześniejsze informacje o dyskutowanej koncepcji wycięcia jesionów i lip wzdłuż głównych alej i zastąpienia ich innymi drzewami (kasztanowcami?). Pozostaje zatem czekać na wyniki owych ekspertyz, które zapowiadane są na połowę czerwca.

Pozytywnym elementem planu jest zapowiedź utworzenia tzw. ostoi przyrody czyli stref ochronnych, w których przyroda mogłaby rozwijać się bez ingerencji (te wyznaczono na wszystkich wyspach, wzdłuż Al. Zielenieckiej, Al. Waszyngtona, a także w sąsiedztwie jeziorka Kamionkowskiego), pozostawienie specjalnych przejść dla płazów, gadów i małych ssaków w ogrodzeniu wzdłuż ul. Międzynarodowej oraz przeniesienie pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej z alei głównej w pobliże ulicy Zielenieckiej.

Szczegółowa analiza zamieszczonej na stronie ZOM mapy koncepcji rewitalizacji ujawnia jednak wiele niekonsekwencji.

Po pierwsze, zwraca uwagę fakt, że przedmiotem ingerencji jest przede wszystkim przyroda parku, która bez żadnej rewitalizacji uderza wręcz swoją bujnością, bogactwem i pięknem. To co na terenie parku szwankuje – i wiedzą o tym świetnie wszyscy odwiedzający, to przede wszystkim brzydkie i nie odnawiane ławki oraz tragiczne betonowe kosze na śmieci, lecz o tych elementach w ogłoszonych planach nie ma ani słowa.

Bulwersujący temat ewentualnej wycinki drzew w alejach ZOM na razie stara się odsunąć w przyszłość (choć w opisie mapy w punkcie 3. Aleja główna i punkcie 7. Aleja obwodnicowa zapisano „dopuszczalna wymiana drzewostanu” (!!), natomiast i tak szykuje nam w alei głównej nie lada niespodziankę. Otóż, jak czytamy w legendzie: „3. Aleja główna: likwidacja rabat kwiatowych” oraz „ drogi parkowe – alei głównej i obwodnicowej o nawierzchni żwirowej, rozdzielone pasami zieleni na strefę ‚jezdną’ centralnie o dopuszczalnej możliwości przenoszenia obciążeń związanych z konserwacją i użytkowaniem parku oraz strefę ‚traktów pieszych’ po bokach.”

A więc zamiast rabat kwiatowych mamy mieć ulicę? Żwirowaną. Są oczywiście różne żwiry, ale pierwsze co przychodzi na myśl, to tumany kurzu wznoszone nawet przez wózek dziecinny, nie wspominając już o przejeździe jakiegokolwiek większego pojazdu…. No i pytanie o skalę ingerencji przy budowie nowej nawierzchni w alejach: czy nie doprowadzi do uszkodzenia korzeni lip i jesionów, a więc de facto cichego usunięcia tych drzew w imię „przywracania świetności”?

Według koncepcji park ma również zostać ogrodzony i wyposażony w budki ochrony. Grodzenie to smutny przejaw odbierania mieszkańcom dostępnych i przyjaznych przestrzeni publicznych, które powinny przecież współgrać ze sobą i wzajemnie się przenikać. Daje także złudzenie poczucia bezpieczeństwa, a w rzeczywistości tylko zwiększa realne zagrożenie. Spacer wzdłuż (bardzo długiego!) płotu aleją Waszyngtona i Zieleniecką nie będzie już dawał wrażenia spaceru aleją parkową, a spacer wewnątrz ogrodzenia powodować będzie odczucie zamknięcia i osaczenia, może to doprowadzić do powstania „ciemnych stref” w parku, miejsc niebezpiecznych (których obecnie w zasadzie nie ma).

Na stronie ZOMu mówi się o „ochronie” i „budkach dla pracowników ochrony”. To kolejne złudzenie bezpieczeństwa. Park miejski to nie prywatny klub, w którym na bramce stoi ochroniarz i decyduje kogo wpuścić, a kogo nie. Pilnowanie porządku w przestrzeni publicznej należy do zadań straży miejskiej i w tej chwili park patrolowany jest przez strażników miejskich na rowerach, a ostatnio także na skuterach. Rodzą się obawy, czy oddanie parku w ręce agencji ochrony (której pracownicy nawet nie mają prawa legitymowania ludzi, nie mówiąc już o nakładaniu mandatów!) nie doprowadzi do tego, że park przestanie być patrolowany przez straż miejską i policję, a w efekcie stanie się niebezpieczny.

ZOM zapowiada: „Niebawem zaprosimy mieszkańców na bezpośrednie spotkania informacyjne dot. rewaloryzacji parku Skaryszewskiego” – czekamy na to spotkanie i będziemy zadawać pytania.

MAPA KONCEPCJI REWITALIZACJI WRAZ Z LEGENDĄ DO POBRANIA ZE STRONY ZOM (.pdf)


maj 11 2009

Prasa o projekcie rewitalizacji parku Skaryszewskiego

malaui

O tym, że Zarząd Oczyszczania Miasta, planuje tzw. rewitalizację parku Skaryszewskiego wiadomo już od pewnego czasu, nieznane są tylko szczegóły projektu.
Dziś ukazały się dwa artykuły na ten temat pod jakże znamiennymi tytułami: „Chcą wyrąbać 250 drzew w parku Skaryszewskim” (Gazeta Wyborcza) i „W Skaryszewskim chcą wyciąć 300 drzew”. (Polska The Times). Włos na głowie się jeży czytając o planowanej skali ingerencji, np., o planach wycięcia alei jesionowej, wizytówki parku! Na przełomie maja i czerwca projekt ma zostać poddany konsultacjom społecznym. Mieszkańcy Pragi Południe już pokazali, że potrafią się zorganizować w obronie swoich spraw, a więc i tym razem na pewno nie pozostaną obojętni.