sty 11 2015

Wykład o ptakach lęgowych parku Skaryszewskiego – dostępny w sieci

malaui

Wykład o ptakach parku Skaryszewskiego

2 grudnia comiesięczne spotkanie członków i sympatyków Stołecznego Towarzystwa Ptaków poświęcone było wykonanym w ramach projektu Przyroda Parku Skaryszewskiego liczeniom ptaków lęgowych. Wyniki liczeń, o których pisaliśmy tu  i o których także mówimy na filmie, przedstawiła Beata Kojtek, a całość dostępna jest na youtubowym profilu STOP.

 


lut 26 2014

Słów kilka o osiach widokowych w Parku Skaryszewskim

malaui

Zamknięcie alei głównej od strony jeziorka Kamionkowskiego. W tle osiedle Sonata.

Jednym z bardziej kontrowersyjnych, w moim rozumieniu, aspektów planu „rewaloryzacji” Parku Skaryszewskiego jest przywrócenie zaplanowanych przez Franciszka Szaniora osi widokowych. Wiązałoby się to z koniecznością usunięcia wielu cennych starych drzew, a także krzewów, które decydują o walorach przyrodniczych parku.

Rozumiem doskonale, jak mi się wydaje, argumenty zwolenników planu przebudowy i powrotu do pierwotnych założeń projektanta, ikony polskiej architektury krajobrazu jaką po dziś dzień jest Franciszek Szanior. Plan ten jednak uważam za chybioną próbę przywrócenia czegoś, czego przywrócić w żaden sposób niepodobna. Byłoby to przywrócenie stanu nigdy nie istniejącego, abstrakcją wynikającą li tylko z zanurzenia się w papierach projektu sprzed z górą stu lat.

Oś widokowa – linia łącząca dwa charakterystyczne i znacznie od siebie oddalone punkty ma w założeniu powiązać park z otaczającym krajobrazem. W przypadku takiego Parku Krasińskich przywrócenie osi widokowych miało jakiś sens (czysto architektoniczny, bo nie przyrodniczy) – takim punktem charakterystycznym jest Pałac Rzeczpospolitej, jeden z najwspanialszych zabytków Warszawy. W Parku im. Paderewskiego i jego otoczeniu taki punkt nie istnieje. Czy istniał w przeszłości, gdy Szanior zabierał się do projektowania parku i kreślił swoje osie widokowe? Tak, punktem tym – a właściwie linią znacznej długości – była skarpa Jeziora Kamionkowskiego. Osie widokowe otwierały się, właściwie gdzie by nie poprowadzić, na wyniosłą porośniętą bujnym drzewostanem i sadami (których resztki są jeszcze tu i ówdzie zachowane) skarpę. Pewne wyobrażenie o jej wyglądzie daje zdjęcie rozarium, wykonane przed rokiem 1928 (nie widać jeszcze przepięknej rzeźby „Tancerka” dłuta Jackowskiego) znajdujące się w Narodowym Archiwum Cyfrowym.

 

Ogród różany otwiera się na taflę Jeziora Kamionkowskiego, a dalej na jego zadrzewioną skarpę, podówczas jeszcze wolną od zabudowy.

Czy Szanior planował zagospodarować parkowo również tę skarpę? Bibikow, ówczesny rosyjski prezydent Warszawy, obficie sypnął rublami na Park Skaryszewski (a także na Park Praski i Ujazdowski, miał wizję Warszawy jako miasta-ogrodu, choć zapamiętano mu tylko nieszczęsną cerkiew na Placu Saskim). Jeżeli nawet takie plany były, to spełzły na niczym wobec wydarzeń 1905 r. i pospiesznej rezygnacji Bibikowa ze stanowiska. Paradoksalnie, rewolucja 1905 r. umożliwiła budowę samego parku: na strajki pracodawcy odpowiedzieli lokautem (dziś: masowe zwolnienia robotników) i by dać proletariatowi zatrudnienie magistrat zarządził roboty publiczne, w których efekcie wykonano w parku zakrojone na wielką skalę prace ziemne – wykopanie stawów i usypanie pagórków). Że jednak plany zagospodarowania skarpy były wnioskuję z referatu wygłoszonego w 1916 r. przez Stanisława Rutkowskiego pt. „Zarys potrzeb Wielkiej Warszawy w dziedzinie parków, ogrodów i zadrzewień publicznych”, ogłoszonego drukiem w „Przeglądzie technicznym” nr 35-36 z 1916r. Rutkowski (zresztą również architekt krajobrazu, m. in. autor przebudowy parku w Młocinach, który beznadziejnie zapuszczony, zniszczony – choć ogrodzony – od wielu już lat naprawdę doprasza się rewitalizacji!!!) pisze wprost: „Do parku Skaryszewskiego powinien być przyłączony cmentarz Kamionkowski”. Dlaczego tylko cmentarz? Bowiem był on własnością komunalną, podczas gdy pozostała część skarpy pozostawała w rękach prywatnych. A jak zauważył w dyskusji inż. Rudnicki: „prawo wywłaszczenia udzielone miastu przez władze okupacyjne (wtedy już niemieckie – przyp. mój), dotyczy wyłącznie gruntów pod ulice, lecz nie pod plantacye”. I jeszcze „o zakupieniu na ten cel potrzebnych gruntów w najbliższej przyszłości nie ma nawet mowy”. Rutkowski przypiął zresztą łatkę Szaniorowi: „Ogrody nie powinny być wyznaczane na terenach położonych niżej od otaczających je dróg komunikacyjnych. Przykładem ujemnym tego jest Park Skaryszewski.” Domyślam się, że miał tu również na myśli osie widokowe.

Międzywojenna zabudowa skarpy nie ruszyła od razu, czego dowodem przedstawione wyżej zdjęcie. Patrząc z zachodu na wschód (czyli idąc od Alei Zielenieckiej) północny brzeg Jeziora Kamionkowskiego przedstawiał się wtedy następująco: zadrzewiona (sady?) rozległa posiadłość rodziny Dmowskich, dalej porośnięty starodrzewiem cmentarz, zabudowa willowa (w tym niedawno wyburzona tzw. willa Marconiego), sady i wreszcie niewielkie zabudowania warsztatów późniejszej fabryki „dzwonkowej” (ZWUT), zatrudniającej wtedy raptem 30 osób.

Krajobraz zmienił się diametralnie i to nagle w 1931 r. Na terenie kupionym od rodziny Dmowskich Wedel zakończył wtedy budowę swojej fabryki. Również w 1931 r. na terenie cmentarza zakończono budowę kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej. Bryła kościoła nie jest przytłaczająca, może dzięki temu, że nie udało się wznieść wysokiej dzwonnicy. Obok powstał niestety wyjątkowo szpetny, acz okazały dom zakonny. Natomiast na krańcu wschodnim skarpy w tym samym roku wybudowano potężne gmachy państwowej fabryki dzwonkowej. Ta ostatnia była zresztą podzwonnym dla głównej osi widokowej parku: aleja centralna która otwierała się teraz na punkt architektonicznie niezbyt atrakcyjny.

Mniej więcej w tym samym czasie oś ta została zamknięta ogrodem daliowym projektu Leona Danielewicza i tak naprawdę to on stanowił jej punkt charakterystyczny, za którym posadzono pas drzew odgradzający ogród (i aleję główną) od Jeziora Kamionkowskiego i widoku na przeciwległą skarpę. Rezygnacja z szaniorowskiej osi widokowej byłaby więc dziełem tego architekta, jak sądzę dziełem w pełni świadomym i przemyślanym, eliminacją dysonansu.

 

Tak jak przełom lat 20. i 30. całkowicie zmienił krajobraz po północnej stronie jeziora z sielsko-podmiejskiego na przemysłowy, tak początek XXI wieku przyniósł erę apartamentowców. W 2001 JW Construction wybudowało szpetny gmach mieszkalny, którego estetyka ma chyba jedną tylko zaletę – bryła nie dominuje specjalnie nad otoczeniem. Nie można tego, niestety, powiedzieć o wzniesionym rok później na terenie po fabryce dzwonkowej apartamentowcu Sonata, który swoim ogromem poraża. Styl pasowałby może na Kabatach, tu jest przykrym zgrzytem.

Na co więc otwierać ku północy osie – przecież widokowe – w Parku Skaryszewskim im. I.J. Paderewskiego? Na gmach fabryczny Wedla? Rzeczywiście, przez lata nabrał patyny, ale nad jego bryłą góruje obrzydliwy silos dobudowany od strony jeziora za komuny. To on jest głównie widoczny, a nie detale art déco, nad którymi cmokają niektórzy. Jest on źródłem emisji hałasu i zanieczyszczeń, choć przyznaję, pod tym względem sytuacja trochę się poprawiła. A więc może na apartamentowiec Sonata? Wycięcie choćby jednego drzewa w tym celu byłoby wręcz przestępstwem. Ku zachodowi, w stronę Alei Zielenieckiej? Nie ma takiej potrzeby. Kopuła Stadionu Narodowego, z dumnie sterczącą sztycą, jest doskonale widoczna z każdego praktycznie miejsca w parku. Stała się wręcz dominującym elementem parkowego krajobrazu. No to może ku wschodowi, gdzie rozciągają się piękne Błonia Elekcyjne? Niestety, wisi nad nimi widmo zagłady w postaci planowanej arterii Trasy Tysiąclecia z torowiskiem tramwajowym. Południe – ku Alei Waszyngtona? I tu wycięcie choćby jednego drzewa byłoby zbrodnią, gdyż drzewa i krzewy chronią park przed hałasem, który niestety jest dokuczliwy w parku (to samo dotyczy Alei Zielenieckiej). Zresztą, część południowo-wschodnią zaanektowała przepompownia ścieków, wydzielająca przeraźliwie smrodliwe wonie. Mariaż parku z przepompownią ścieków jest czymś zadziwiającym i chyba unikatowym w skali europejskiej, a może światowej. Kiedy powstawała druga część przepompowni bodaj w 2005 roku, dotarłam do jednego z projektantów tego obiektu, podkreślając w rozmowie absurd tej lokalizacji. I co usłyszałam: „już Prezydent Starzyński wyznaczył przepompownię w tym miejscu”. Kropka. Nie ma to jak podeprzeć się autorytetem. Projektant w końcu musi się na czymś oprzeć, zwłaszcza w sytuacji, gdy szwankuje zdrowy rozsądek.

A jednak, mimo tych wszystkich nieszczęść, park pozostaje miejscem urokliwym, co staram się udokumentować w tym blogu. Otwieranie osi widokowych na otaczającą go agresywną brzydotę, hałas i zanieczyszczenia nie ma sensu. Tę niewielką enklawę, której wspaniała przyroda jest całym bogactwem, należy chronić przed uciążliwym i agresywnie wdzierającym się ze wszystkich kierunków otoczeniem. A jej wycinanie, uszczuplanie, z jakże wątpliwych względów architektoniczno-konserwatorskich byłoby zbrodnią.

Fabryka Wedla na skarpie jeziorka Kamionkowskiego – „obudowana” budynkami fabrycznymi z drugiej połowy XX w

Widok na jeziorko Kamionkowskie od strony zatoczki Patelnia

Bryła stadionu dominuje nad parkiem, lecz wysokie drzewa zmieniają jej proporcje

A tu przykład jak bujnie rozrośnięte drzewa mogą wspaniale wyeksponować parkową rzeźbę – rzeźba „Kąpiąca się”, Olga Newska 1928

 

 


sty 10 2014

Debata na temat rewaloryzacji parku Skaryszewskiego

malaui

Przedwczoraj odbyła się zorganizowana przez Towarzystwo Opieki nad Zabytkami otwarta debata na temat planowanej od dawna tzw. rewaloryzacji parku Skaryszewskiego. Niedługo minie 5 lat od kiedy na zlecenie Zarządu Oczyszczania Miasta (administrującego parkiem), a według wytycznych Stołecznego Konserwatora Zabytków pracownia Jakuba Zemły i Tomasza Zwiecha Ogród, Park, Krajobraz opracowała projekt rewaloryzacji – projekt, przypomnijmy, szeroko krytykowany zarówno przez mieszkańców, którzy zdecydowanie sprzeciwili się planowanej wycince drzew i zebrali podpisy pod apelem w tej sprawie, jak i ekspertów – projekt negatywnie oceniła Państwowa Rada Ochrony Przyrody, Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków i inne organizacje. Sprawa wówczas – a był to rok 2009, bulwersowała warszawiaków i pisały o niej media, później zapadła cisza nie dlatego, że z projektu zrezygnowano, a jedynie z tej przyczyny, że na realizację tak kosztownej, wielomilionowej inwestycji zwyczajnie nie było pieniędzy.

Temat znowu powraca za sprawą opublikowanych niedawno przez urząd miasta Założeń do Zintegrowanego Programu Rewitalizacji na lata 2014-2020, w których park Skaryszewski został zakwalifikowany jako podobszar działań rewitalizacyjnych (obok fragmentów zabudowy Targówka, Kamionka, osiedla Dudziarska i innych), a więc pojawiła się szansa na zdobycie środków finansowych.

Tak więc projekt rewaloryzacji – przez wielu nazywany projektem dewaloryzacji – powraca. Przypomnijmy na czym polegają główne kontrowersje, wbrew pozorom – czy oczekiwaniom, projekt nie ogranicza się do remontu nawierzchni alejek, instalacji toalet, wymiany koszy na śmieci, latarni i niezbędnych prac naprawczych, ale zgodnie z wytycznymi stołecznego konserwatora zabytków ingeruje bardzo mocno w przyrodę parku np. poprzez „odtworzenie osi widokowych z czasów Józefa Szaniora” (czytaj: wycięcie starych drzew i krzewów, które od czasów posadzenia przez tegoż Szaniora sto lat temu urosły do znacznie większych rozmiarów i zastąpienie ich innymi, mniejszymi roślinami), całkowitą wymianę nawierzchni alejek wraz z likwidacją rabat kwiatowych w alei głównej (tu wszyscy pytani eksperci od budowy dróg nie mieli wątpliwości, że zrywanie istniejącej nawierzchni i budowanie nowej o proponowanych parametrach wytrzymałościowych – a ma wytrzymać przejazd samochodów ciężarowych (!) – spowoduje uszkodzenie korzeni drzew rosnących przy alejach, a tym samym ich szybkie obumarcie). Równie kontrowersyjne jest planowane ogrodzenie całego parku i zmniejszenie liczby wejść, wzniesienie budynków dla pracowników ochrony i zamykanie parku, a także lokalizacje niektórych nowych „udogodnień” (plaża zlokalizowana w cieniu na pasie o szerokości 2 metrów, plac zabaw przy budynku MPWiK, w miejscu, w którym regularnie śmierdzi, toalety w miejscu bardzo wyeksponowanym, a dziś malowniczo porośniętym, itp., itd.)

Projekt, ani jego założenia nigdy nie były poddane konsultacjom społecznym – co w krótkim podsumowaniu dotychczasowych prac nad projektem podkreśliła rzecznika ZOM, pani Iwona Fryczyńska, w 2009 roku uruchomiono jedynie kampanię informacyjną w formie specjalnej podstrony w serwisie www ZOM, zorganizowano spotkanie z mieszkańcami oraz wydrukowano i rozdawano broszury informacyjne. Organizator debaty, Michał Krasucki z TOnZ argumentował, że ponieważ projekt ma być przed rozpoczęciem realizacji aktualizowany, teraz jest dobry moment na rozpoczęcie rozmowy na ten temat i zapowiedział organizację kolejnych spotkań poświęconych temu tematowi. Na wczorajszej debacie stawili się przedstawiciele niemal wszystkich zainteresowanych stron: ZOM, autorzy projektu, wiceburmistrz Pragi Południe Robert Kempa, kilkoro radnych Pragi Południe, radna Rady Warszawy Magda Czerwosz, senator warszawsko-praski Marek Borowski, przedstawiciele organizacji społecznych i przyrodniczych działających na Pradze Południe i mieszkańcy. Zabrakło jedynie przedstawiciela urzędu stołecznego konserwatora zabytków – sprawcy największych kontrowersji.

Uczestnicy debaty zadawali pytania i komentowali poszczególne aspekty projektu. Podnosili, że park nie potrzebuje rewaloryzacji, gdyż jako taki jest pełen walorów.

Prof. Maciej Luniak, ornitolog i autor szeregu prac na temat przyrody Warszawy zwrócił uwagę, że park Skaryszewski jest jednym z dwóch ważnych rezerwuarów awifauny (drugim jest park Łazienkowski) i aktualnie jako taki ma się bardzo dobrze. Od rozpoczęcia procesu projektowania minęło 10 lat, a w tym czasie zaszły znaczące zmiany: przede wszystkim ogromnie zwiększyło się zapotrzebowanie społeczne na przyrodę w mieście (a nie zwiększyło się w tym czasie zapotrzebowanie na wartości historyczne), przykłady płyną także z krajów rozwiniętych, gdzie przyroda traktowana jest jako priorytet przy rewitalizacji. Przestrzegał także przed zubożeniem zieleni – projekty rewitalizacji parków realizowane do tej pory w Warszawie (park Ujazdowski, ogród Krasińskich, Kępa Potocka) doprowadziły do bardzo istotnego zmniejszenia substancji biotycznej, do tego stopnia, że powinny być raczej nazywane dewitalizacją. Ponadto, Profesor przestrzegał, że im więcej będzie sztucznych (czyli obcych, egzotycznych) składników roślinnych – tym więcej kosztować będzie dalsze ich utrzymanie. Przyroda jest tania, sztuczności natomiast kosztują. Ponadto, tylko roślinność naturalna tworzy ekosystem. Profesor powołał się tu na niedawne badania przeprowadzone w Berlinie, gdzie ustalono, że na sadzonych w parkach obcych gatunkach drzew, na przykład dębach amerykańskich, bytuje tylko kilkanaście procent bezkręgowców potrzebnych ekosystemowi.

Zwrócił także uwagę na zmianę potrzeb w zakresie udziału społecznego w podejmowaniu decyzji – tu podał przykład ogrodu Krasińskich, gdzie działanie przez zaskoczenie z pominięciem konsultacji spotkało się z ogromnym oburzeniem i bardzo ostrą reakcją mieszkańców i doświadczenie to powinno być wzięte pod uwagę przy aktualizacji projektu.

W toku dyskusji kilkakrotnie padało stwierdzenie, że zleceniodawcy projektu całkowicie utracili zaufanie realizując wybrane przez siebie rozwiązania na siłę, bez konsultacji i wbrew wyrażonej woli mieszkańców, vide: sprawa ogrodu Krasińskich, a także na przykład forsowanie budowy ogrodzenia i zamykania parku Skaryszewskiego mimo wyrażanych już od dawna sprzeciwów. Temat ogrodzenia poruszany był kilkukrotnie – mieszkańcy Saskiej Kępy z niedowierzaniem dopytywali, czy na pewno planowane jest zlikwidowanie wejścia na wysokości ulicy Niekłańskiej – i uzyskali potwierdzenie od projektantów. Pytali także, czy w projekcie uwzględniono wytyczenie ścieżek biegowych – i usłyszeli, że nie. Padały zarzuty arogancji ze strony władzy, która planuje zza biurka, palcem na mapie całkowicie ignorując rzeczywiste potrzeby użytkowników parku – na przykład każąc im maszerować do wejścia kilometrami wzdłuż parkanu i nie uwzględniając rzeczywistych sposobów korzystania z parku.

Padały – oczywiście – pytania o koszty. Ale tu żadnej konkretnej odpowiedzi nie było. Tak jak i 5 lat temu – koszty trzeba dopiero oszacować, na razie są nieznane. Pokazano jedynie procentowy udział w kosztach poszczególnych elementów projektu i slajd ten na dłuższą chwilę przykuł uwagę uczestników, gdyż największą pozycję w kosztach stanowi „szata roślinna” i „gospodarka drzewostanem” – razem prawie 34% całego kosztu! Dla porównania na „architekturę” i „małą architekturę” przeznaczono około 2,5% wydatków, a na remont rozległego i skomplikowanego układu wodnego – 7%. W tym świetle zapewnienia, że nie planuje się znaczących wycinek wypadły bardzo nieprzekonująco…

Spotkanie zakończył wiceburmistrz Kępa zapowiadając, że jeśli tylko znajdzie się finansowanie projektu, rozpoczną się dyskusje i konsultacje w sprawie jego aktualizacji. Broniąc częściowo urzędników, przy okazji przyznał, że sam nie jest zwolennikiem grodzenia parku i nie podziela w tej sprawie zdania konserwatora.

Jakie z tej debaty nasuwają się wnioski?

Po pierwsze – źle, że wraca się do projektu, który jest zły i już 5 lat temu został uznany za zły i szkodliwy. W ciągu tych lat pojawiły się nowe argumenty potwierdzające, że tzw. „rewitalizacja” parków w Warszawie w praktyce okazuje się być ich dewastacją. Źle, że urzędnicy widzą drzewa i rośliny tylko jako dodatek do zabytku – i to w lepszym razie, a w gorszym jako przeszkodę w działalności gospodarczej, zupełnie ignorując fakt, że drzew zwyczajnie potrzebujemy do życia, potrzebujemy ich i nad Wisłą, i w śródmieściu i na Pradze. Naturalnie rosnących, rozłożystych drzew i krzewów nie zastąpią rachityczne, sztucznie pędzone drzewka, ani trawniki z rolki, gdyż nie produkują tyle tlenu, nie dają cienia, ani schronienia, nie dają życia.

Po drugie – żenujący jest fakt, że w programie rewitalizacyjnym o finansowanie konkurują tak ekstrawaganckie wydatki jak budowa kilometrów ogrodzenia, czy niepotrzebna wymiana szaty roślinnej z rewitalizacją terenów z głębokimi problemami społecznymi, w tym budynków, w których ciągle nie ma ogrzewania i ciepłej wody!! A koszt tej ekstrawagancji byłby ogromny.

Po trzecie – jest całkowicie oczywiste, że mieszkańcy Warszawy bardzo krytycznie oceniają dotychczas prowadzone działania w stołecznych parkach i terenach zielonych, nie akceptują zubażania miejskiej przyrody i ograniczania do niej dostępu. Nie akceptują też stylu zarządzania poprzez decyzje administracyjne, bez konsultacji i bez autentycznej analizy potrzeb, z pominięciem ich opinii. Uważają, że urzędnicy w tym zakresie nie wypełniają swojej roli właściwie, co wyraża także zgłoszony na spotkaniu postulat tworzenia społecznych rad parków.

Wszyscy uczestnicy tej debaty deklarowali konieczność i chęć do dalszych rozmów i dyskusji na temat przyszłości parku Skaryszewskiego. Będziemy w tych dyskusjach uczestniczyć i zachęcać miłośników parku i ptaków do wyrażania swojego zdania, a urzędników do ich wysłuchania.

Slajd z prezentacji projektantów przedstawiający tzw. branże projektu

Procentowy udział w kosztach poszczególnych elementów projektu

Nowe nasadzenia w parku – drzewa zasadzone w miejsce wyciętych

 


maj 5 2013

Nowe drzewa w parku

malaui
park Skaryszewski

Sadzenie drzew w parku Skaryszewskim

Przed długą majówką w parku Skaryszewskim rozpoczęto wiosenne porządki i tym razem nie poszły w ruch piły, ale … łopaty! W całym parku dosadzono 12 lip drobnolistnych, 6 wierzb oraz dwa krzewy głogu. Z informacji, którą otrzymaliśmy z Działu Parków ZOM (który zarządza parkiem Skaryszewskim) dowiadujemy się, że lipy te, tak jak i 12 lip posadzonych ubiegłej jesieni są częścią nasadzeń, do których Stołeczny Konserwator Zabytków zobowiązał MPWiK w związku z usunięciem przez nich drzew (MPWiK zajmuje teren przylegający do parku od strony skrzyżowania Al. Waszyngtona i ul. Międzynarodowej). O tym jakie drzewa i w jakich miejscach w parku sadzone są w ramach rekompensaty decyduje Dział Parków, i tak nowe lipy pojawiły się w alei Okrężnej, nad stawami natomiast (to już w ramach działań ZOM) zasadzono młode wierzby, a jak informuje Dział Parków planowane jest także dosadzenie jaśminowców, czarnego bzu i innych krzewów. To bardzo dobre wiadomości i niemal nowa jakość w stołecznym zarządzaniu parkami, bo co prawda miną dziesięciolecia zanim te młode drzewa będą w pełni mogły zastąpić istniejące stare okazy, ale sadzić trzeba zacząć już. Szczególnie, że starych drzew ubywa – albo na skutek nieprzemyślanych decyzji o wycince (mam na myśli w szczególności park Krasińskich), albo z przyczyn naturalnych, jak jesienna wichura, która w parku Skaryszewskim powaliła kilka starych, ogromnych wierzb. W tym miejscu też trzeba przyznać punkty ZOMowi – martwe pnie i duże fragmenty powalonych przez wichurę konarów pozostawiono na miejscu i nie jest to niedbalstwo, ale przemyślana decyzja: wbrew pozorom martwe drzewo wcale nie jest martwe: jest źródłem życia, bo tam lęgną się i mieszkają organizmy niezwykle potrzebne do tego, aby park był żywy i piękny. No i dodają też pewnej malowniczości i charakteru :)

park Skaryszewski

Krzak głogu przygotowany do zasadzenia

park Skaryszewski

Nowo zasadzona wierzba – oby się przyjęła i wyrosła na duże, zdrowe drzewo!

park Skaryszewski

Wsadzony już krzak głogu

mmm


lut 3 2012

-25°C i szpaki!

malaui

Pierwszy szpak 2012

Pierwszy szpak 2012

W dzień jest nadal kilkanaście stopni mrozu, w nocy temperatura spada poniżej -20°C, a w parku pojawiło się pokaźnie stadko kilkunastu szpaków! Jest to chyba moja najwcześniejsza obserwacja tych ptaków w parku Skaryszewskim – zwykle odlatują późną jesienią i pojawiają ponownie gdzieś w marcu. Zwykle smukłe, teraz wyglądają jak nakrapiane kule – tak stroszą pióra w obronie przed zimnem. Ponieważ nie ma dużo śniegu, intensywnie żerują w trawie, problemem jest jednak brak wody do picia – jeziorko Kamionkowskie zamarzło całkowicie. Czy te szpaki są tu tylko przelotem, czy też zmyliła je styczniowa ciepła pogoda? No i czy dadzą radę, jeśli mrozy nadal będą się utrzymywać, wszak to dopiero początek lutego.

Para szpaków nad jez. Kamionkowskim

Para szpaków nad jez. Kamionkowskim

Szpak żerujący w zmrożonej ziemi

Szpak żerujący w zmrożonej ziemi


sty 27 2012

Zaproszenie do Ptakoliczenia

malaui

Ptakiem Zimowego Ptakoliczenia 2012 jest mazurek

Ptakiem Zimowego Ptakoliczenia 2012 jest mazurek

Pomału zaczyna robić się prawdziwa zima i po dwumiesięcznej przerwie blog wraca do parku! Na dobry, ciągle jeszcze noworoczny początek zapraszam w niedzielę na spacer z okazji Zimowego Ptakoliczenia.
Organizowane przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków Ptakoliczenie odbywa się co roku w ostatni weekend stycznia w całej Polsce i polega na obserwowaniu i policzeniu ptaków obserwowanych przez godzinę w parku, ogrodzie lub przydomowym karmniku, dane następnie przekazywane są do otopowej Awibazy i służą ornitologom do rozpoznania sytuacji najczęściej spotykanych zimą gatunków.
W parku Skaryszewskim wspólne Ptakoliczenia z przewodnikiem odbywają się już od kilku lat, zapraszam więc i tym razem. Zbiórka w niedzielę o godz. 9:00 przy wejściu od strony ronda Waszyngtona.
A relacje z poprzednich lat przeczytać można tu i tu.

Mazurki w parku Skaryszewskim

Mazurki w parku Skaryszewskim


paź 6 2011

„Niczego nie uszanujecie?”

malaui

Ogród różany w parku Skaryszewskim - dzisiaj

Ogród różany w parku Skaryszewskim - dzisiaj

– oskarżycielsko zapytuje Zakład Oczyszczania Miasta na swojej stronie internetowej i w informacji rozesłanej do mediów na temat rzekomej dewastacji świeżo posadzonych róż przy pomniku Tancerki.

„W kilka godzin po posadzeniu złodzieje ukradli róże z parku Skaryszewskiego. Krzewy wyrwano, inne zdeptano burząc kompozycje tego historycznego miejsca. Do dziś zginęło ok. 5 % z ponad 700 nowych krzewów.”

Boli mnie i oburza wszelki wandalizm i dewastowanie czegokolwiek, a już szczególnie w parku Skaryszewskim i to w dodatku w ogrodzie różanym, który kiedyś był wizytówką parku. Jednak zaniepokojonych komunikatem ZOM miłośników parku zapewniam: Różanka wygląda tak samo dziś, jak i wczoraj, tydzień, miesiąc i rok temu: wśród klombów setek, jeśli nie tysięcy kwitnących różnokolorowo róż straszy waląca się, nienaprawiana od lat pergola, wstrętne betonowe kosze na śmieci, grożące zawaleniem sie latarnie. Nie zasłoni tego nawet 700 nowych róż. Wygląda na to, że ZOM nie zauważa postępującej od lat degradacji tego miejsca, a jedynie po dosadzeniu nie może doliczyć się 30 krzewów.

Właściwie nie dziwi mnie to – oto skrzynki po kwiatach, które zasadzono wiosną w alei głównej: zamiast śmieci wywieźć, parkowa administracja woli je zwyczajnie wyrzucić w krzaki (leżą tam do tej pory).
Przy często ochlapywanym farbą (co za każdym razem komentują media) pomniku Wdzięczności Armii Radzieckiej kostka chodnikowa ułożona jest tak niechlujnie, że niemal wchodzi na rosnące tam drzewo, a spacerowiczom grozi kontuzją. Schody byle jak naprawiane rok temu już po miesiącu zaczęły się kruszyć grożąc spacerowiczom upadkiem.
Ciężarówki rozjeżdżające parkowe alejki, ciężkie traktory do koszenia trawników, no i kasztanowce: całkowicie pozbawione ochrony przed szkodnikami, straszące już od początku lata zbrązowiałymi, martwymi liśćmi. Dla porównania zdjęcie kasztanowca rosnącego tuż za płotem parku Skaryszewskiego, szczęśliwie pozostającego pod opieką władz dzielnicy, które co roku stosują specjalne opaski na wszystkich kasztanowcach na swoim terenie. Niestety, park Skaryszewski jest wielkim rozsadnikiem szrotówka, gdyż tu te drzewa skazano na śmierć.

Rozpaczający nad stratą 30 róż ZOM pisze na swej stronie:

„A jeśli myśleć o przyszłości i rewaloryzacji Skaryszaka, to warto zauważyć, że proponowane przywrócenie ogrodzenia parku i wprowadzenie dozoru jest uzasadnione i to nie tylko ze względu na aspekty historyczne.”

Czy ten „dozór” ochroni także park przed ZOMem? Bo na razie w dziedzinie dewastacji parku pomiędzy ZOM, a wandalami jest niestety remis.

Tak dziś kwitną róże na Różance

Tak dziś kwitną róże na Różance

Pozostałości zabytkowej pergoli straszą od lat

Pozostałości zabytkowej pergoli straszą od lat

Pergolę zdewastował brak należytej konserwacji

Pergolę zdewastował brak należytej konserwacji

Wyrzucone w krzaki śmieci pozostałe po dosadzaniu kwiatów na wiosnę – zdjęcie z października

Wyrzucone w krzaki śmieci pozostałe po dosadzaniu kwiatów na wiosnę – zdjęcie z października

Kostka brukowa „fachowo” położona w alei głównej

Kostka brukowa „fachowo” położona w alei głównej

Te schody były równie „fachowo” remontowane rok temu

Te schody były równie „fachowo” remontowane rok temu

Zarządca parku wysyła tiry w parkowe alejki?

Zarządca parku wysyła tiry w parkowe alejki?

Liść niczym nie zabezpieczonego przed szkodnikami kasztanowca w parku Skaryszewskim w październiku

Liść niczym nie zabezpieczonego przed szkodnikami kasztanowca w parku Skaryszewskim w październiku

Jesienny liść kasztanowca zabezpieczonego wiosną specjalną opaską  (poza terenem parku)

Jesienny liść kasztanowca zabezpieczonego wiosną specjalną opaską (poza terenem parku)


maj 31 2011

Radni nadal planują puścić tramwaj środkiem parku

malaui
Plan zagospodarowania Kamionka

Plan zagospodarowania Kamionka

Równo dwa lata temu mieszkańcy Kamionka, Saskiej Kępy i praskie organizacje pozarządowe protestowali przeciwko planom wybudowania ulicy przecinającej tereny parku Skaryszewskiego i OWS Waszyngtona, władzom Warszawy przekazano pismo podpisane przez setki mieszkańców, pisaliśmy o tym my, pisała prasa . Niestety, budowę ulicy wraz z podwójną linią tramwajową próbuje się po raz kolejny chyłkiem przeforsować w nowym planie zagospodarowania Kamionka.
Plan opracowany na zlecenie Urzędu Miasta St. Warszawy przez pracownię urbanistyczną Roberta Jaworskiego obejmuje północną część Kamionka od brzegu jeziorka Kamionkowskiego i bulwaru Stanisława Augusta. Warto bliżej przyjrzeć się rozrysowanemu na mapie nowemu skrzyżowaniu u zbiegu ulic Grochowskiej i Międzynarodowej: na północ od Grochowskiej, przez tereny dzisiejszego bazaru Rogatka biegnie szeroka (ponad 80 m) arteria z dwoma torowiskami tramwajowymi, następnie przecina Grochowską i miękko wchodzi w dzisiejszą ulicę Międzynarodową. Z jakiegoś powodu arteria i linie tramwajowe na planie urywają się przy mostku przy jeziorku Kamionkowskim, plan zwyczajnie nie pokazuje dalszych terenów (przecież administracyjnie należących do Kamionka): parku Skaryszewskiego i parku OWS Waszyngtona. Dołączona do planu ocena oddziaływania na środowisko również parków nie obejmuje, choć przecież oczywiste jest, że tramwaj nie będzie kończył biegu w kanałku! Wydaje się, że ta dziwna amputacja służy tylko i włącznie zmyleniu mieszkańców i postawieniu ich przed faktem dokonanym.
Co będzie znaczyło – nieuniknione, jeśli plan zostanie uchwalony w tym kształcie – pociągnięcie czteropasmowej ulicy z dwoma torowiskami od Grochowskiej do Waszyngtona pisaliśmy już 2 lata temu my, pisała prasa, pisali do władz Warszawy mieszkańcy:
„.. degradacja najcenniejszego biologicznie i kulturowo obszaru naszej dzielnicy i jednego z najbardziej wartościowych zielonych terenów Warszawy.”
„…parę lat temu Zurych przestawił swoją komunikację miejską na ciche tramwaje. Efekt? Dwukrotny wzrost wpadnięć pieszych pod tramwaje. Dlaczego? Ponieważ nie było ich słychać. – Możemy sobie wyobrazić, co stanie się w parku, po którym biegają dzieci.”
Zresztą dziś, dwa lata później w tym miejscu nie tylko „biegają” dzieci: najmłodsi piłkarze trenujący na nowo wybudowanym Orliku codziennie przechodzą przez planowaną arterię z szatni na boisko. Po drodze mijają niezwykle cenny fragment autentycznego nadwiślańskiego łęgu, który jest siedliskiem kilkudziesięciu chronionych ptaków oraz oczko wodne zasiedlone przez płazy, ryby i ptaki wodne, wokół którego latem mieszkańcy lubią plażować, a przez cały rok niepełnosprawne dzieci korzystają z hipoterapii. To wszystko zdaniem planistów nie jest warte zachowania, warte jest natomiast poświęcenia w imię budowy arterii, która w gruncie rzeczy nie rozwiązuje żadnego problemu komunikacyjnego.
Zgodnie z przepisami plany zagospodarowania przed uchwaleniem należy konsultować z mieszkańcami. Nienagłośniona, tzw. „debata publiczna” zorganizowana została w jakże dogodnym dla wszystkich terminie 29 kwietnia… relację z tego smutnego wydarzenia przeczytać można na stronie Rady Osiedla KamionekDo 10 czerwca zgłaszać jednak można uwagi do planu, który zarówno w formie opisowej, jak i w formie mapy znaleźć można w biuletynie informacji publicznej pod tym linkiem.
Tam również podany jest sposób i miejsce składania uwag, do czego wszystkich, dla których Warszawa to miejsce do życia, a nie tylko miejsce pracy,  gorąco zachęcam.

Tu cała mapa projektu planu zagospodarowania Kamionka


mar 12 2011

Karmniki tylko dla dorosłych?

malaui

Gustowny karmik sponsorowany w parku Skaryszewskim

Gustowny karmik sponsorowany w parku Skaryszewskim

Wydawać by się mogło, że park to taka enklawa, w której cieszyć się można widokiem przyrody i odpocząć od natrętnych reklam. Nic z tego. Administrujący parkiem ZOM najwyraźniej uważa, że parkowicze cierpią na niedostatek informacji handlowych i w pierwszych dniach marca, kiedy już można powoli kończyć zimowe dokarmianie ptaków, zafundował nam w całym parku kolorowe karmniki z napisem:

Tylko dla dorosłych – dbamy o wszystkie ptaszki!
Na stronie www producenta czytamy, że reklamowany karmnikami produkt to środek na zaburzenia erekcji.

Halo? Czy drzewa parkowe to słupy reklamowe?????
A co na to konserwator zabytków, gotowa nawet nakazać wyciąć drzewa i krzewy w imię „estetyki” parku – pozawieszane na drzewach śmieci reklamowe poczucia estetyki pani konserwator nie burzą?

Zdumiewa ta troska o „ptaszki” odwiedzających park.

Zdaniem administracji, parkowicze powinni być na bieżąco informowani o środkach na pobudzenie erekcji

Zdaniem administracji, parkowicze powinni być na bieżąco informowani o środkach na pobudzenie erekcji


mar 10 2011

Zima nie jest taka zła!

malaui

Pierwszy Bałwan Sezonu 2010/2011 – pojawił się już 29 listopada!

Pierwszy Bałwan Sezonu 2010/2011 – pojawił się już 29 listopada!

Wiosna nadciąga wielkimi krokami i choć pogoda jeszcze może nam spłatać figla, śnieg w parku Skaryszewskim już stopniał, powoli rozmarzają kanałki, a ptaki wiosennie śpiewają i porządkują gniazda i dziuple.
Na pożegnanie zimy dziś galeria zdjęć „zimowych gości”, których spotkać można tylko przez 3 miesiące w roku!

Bałwanek Miniaturowy

Bałwanek Miniaturowy

Bałwan Radosny

Bałwan Radosny

Bałwan Poważny

Bałwan Poważny

Bałwan Dostojny

Bałwan Dostojny

Bałwan Kasztanowy

Bałwan Kasztanowy